Zakopane — portal z-ne.pl

Wypadek na skoczni: śledztwa nie będzie

30.01.2007

- Prokuratura, po wstępnej analizie zgromadzonego materiału dowodowego w postaci wydruków pomiaru wiatru w czasie zawodów, planów zabezpieczenia medycznego obiektu, a także protokołu powypadkowego podjęła decyzję o umorzeniu postępowania - poinformował wczoraj zastępca prokuratora rejonowego Stanisław Staszel.

Wstępne postępowanie było prowadzone w dwóch kierunkach - spowodowania ciężkich obrażeń ciała Mazocha i narażenia jego życia i zdrowia na niebezpieczeństwo w czasie transportu karetką do kliniki w Krakowie.

- Jeżeli chodzi o pierwszy zarzut, stwierdziliśmy, że jest to ryzyko wpisane w ten sport. Zawody były w pełni profesjonalne, a skocznia bardzo dobrze przygotowana. Zdarzenie nastąpiło więc w skutek błędu skoczka - tłumaczy prokurator Staszel.

Co do zarzutu o narażenie na niebezpieczeństwo w czasie transportu zakopiańska prokuratura uznała, że decyzja o transporcie rannego karetką była uzasadniona. - Najbliższy śmigłowiec, który mógł przewieźć skoczka do Krakowa stacjonował w Warszawie. Czas jego dotarcia do Zakopanego, a potem do Krakowa byłby o wiele dłuższy niż transport karetką. Dlatego decyzja lekarzy była jak najbardziej zasadna - wyjaśnił Stanisław Staszel. Obecnie stan skoczka jest zdecydowanie lepszy. Jan Mazoch porusza się już o własnych siłach.

(łb)

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/01/30