Czy to koniec nart na Szymoszkowej?
27.09.2008
Jak podał „Tygodnik Podhalański”, po siedmiu latach procesowania się cztery osoby uzyskały prawo własności do działki przecinającej trasę na polanie. Chodzi o ok. 1500 metrów kwadratowych, z czego pod trasą znajduje się jedna trzecia. Właściciele terenu zaczęli negocjacje ze spółką Dorado, do której należy stacja narciarska. Żądają astronomicznych kwot – zaproponowali firmie wykup działki za okrągły milion euro.
– Zdaję sobie sprawę z tego, że Zakopane żyje z turystyki i narciarzy – argumentuje Maciej Gąsienica Ciaptak, jeden z właścicieli terenu pod trasą. – Ale nie może być tak, że zyski ze stacji czerpie tylko ktoś, kto ją wybudował. Każdy może czerpać dochody ze swojej własności. Chcemy się dogadać z Dorado – dodaje.
Przedstawiciel spółki mówi jednak, że właścicieli nie stać na zapłacenie niebotycznej ceny podawanej przez posiadaczy gruntu. – Spór o teren trwał siedem lat – przypomina współwłaściciel wyciągu Waldemar Sobański. – Teraz żąda się od nas zapłaty wstecz za te wszystkie lata. Do tego karne odsetki i stawki na dzień obecny astronomiczne! Za roczną dzierżawę chcą na przykład 150 tysięcy złotych.
Sprawa zaniepokoiła władze powiatu. – Mam nadzieję, że obie strony wezmą pod uwagę nie tylko pieniądze, ale i interes społeczny. Zakopane żyje przecież z turystyki i z narciarstwa – nie ukrywa starosta tatrzański Andrzej Gąsienica Makowski.
Czy uda się dogadać? – Jeśli nie, to Zakopane będzie pośmiewiskiem – ostrzega Paweł Murzyn, dyrektor ds. technicznych Polskich Kolei Linowych. – Cała sprawa pokazuje, że potrzebne są szybkie rozwiązania prawne takich sytuacji.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/09/27

