Odświeżanie Małysza
06.10.2008
Pod koniec sierpnia, w konkursach GP w Zakopanem nasz najlepszy skoczek zajął dopiero 15. i 30. miejsce. Jeszcze bardziej zaskakujący był jego występ w zawodach o Puchar Solidarności ponad tydzień później. Tym razem na Wielkiej Krokwi nie przegrał już z najlepszymi na świecie, ale z młodymi Polakami. Wszyscy zastanawiali się, co się dzieje z naszym mistrzem, czy to nie koniec legendy. Od razu pojawiły się głosy, że Janne Ahonen wiedział, kiedy odejść.
Sam Adam także wydawał się zagubiony. Jak mantrę powtarzał, że ufa trenerom i wykonuje robotę, którą ustalił z profesorem Żołądziem, znów pomagającym naszym skoczkom. Kruczek także uspokajał i przypominał, że Małysz ma skakać dobrze zimą, a nie latem.
Ostatnie dni dają nadzieję, że te uspokajające głosy były jednak uzasadnione. Tydzień temu czterokrotny zdobywca Kryształowej Kuli pewnie wywalczył letnie mistrzostwo Polski na nowiutkiej skoczni w Wiśle-Malince. W piątek w niemieckim Klingenthal oddał dwa niezłe skoki, ale wystarczyło to do zajęcia dopiero 18. miejsca. Następnego dnia rano Adam wygrał jednak trening przed zawodami w Libercu w Czechach. Podczas konkursu znów było gorzej, ale dziewiąte miejsce jest i tak najlepszym Małysza w tegorocznym cyklu LGP.
– Możemy być spokojni. Adam po ostatnich czterech bardzo intensywnych sezonach tym razem latem miał inny program przygotowań – tłumaczy „Polsce Gazecie Krakowskiej” prezes PZN i współtwórca największych sukcesów Małysza Apoloniusz Tajner. – To wszystko po to, aby Małysz odzyskał świeżość i jestem przekonany, że praca idzie w dobrym kierunku – uważa Tajner.
Letnie GP wywalczył Austriak Gregor Schlierenzauer. Od kilku sezonów stało się zaś już regułą, że najlepszy zawodnik latem dominuje także zimą. Tak było przed rokiem z Thomasem Morgensternem, przed dwoma laty z Małyszem oraz przed trzema z Jakubem Jandą.
18-letni Schlierenzauer musiał się jednak sporo napocić, żeby odebrać puchar zwycięzcy. Zapewnił go sobie dzięki wygranej w Libercu. Do końca naciskał go dwukrotny mistrz olimpijski z Salt Lake City Simon Ammann. W Libercu Szwajcar był drugi po pierwszej serii, ale zepsuł drugi skok i spadł na czwartą lokatę. Drugi był Japończyk I to, a trzeci Austriak Koch.
W finałowym konkursie sezonu letniego oprócz Małysza w czołowej trzydziestce znalazł się tylko Marcin Bachleda. Jego 21. miejsce okazało się jednak niezwykle cenne.
Dzięki „Diabełkowi” w pierwszej części sezonu nasza reprezentacja, po raz pierwszy od dawna, będzie mogła wystawić do zawodów aż pięciu zawodników. Oczywiście w kwalifikacjach.
Dzięki występowi w Libercu Bachleda znalazł się bowiem w czołowej pięćdziesiątce piątce światowej listy rankingowej. Wcześniej w tej klasyfikacji znaleźli się już Małysz, Kamil Stoch, Łukasz Rutkowski i Maciej Kot. – To był cel na lato. Mamy teraz kilku zawodników, którzy regularnie mogą być w pierwszej trzydziestce. Kruczek obrał dobrą politykę – uważa Tajner.
Pierwsze zawody Pucharu Świata odbędą się w ostatni weekend listopada w fińskim Kuusamo. Do tego czasu nasza kadra będzie miała jeszcze dwa zgrupowania na igelicie.
Pierwsze z nich odbędzie się za dwa tygodnie w Wiśle, a kolejne zapewne we włoskim Predazzo.
Jeśli jednak wcześniej spadnie śnieg, to jest szansa na obóz we włoskim Pragelato albo w ulubionym miejscu do treningów Adama Małysza, czyli austriackim Ramsau.
Krzysztof Srogosz
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/10/06

