Zbliża się zima – czas na spór o Gubałówkę
15.10.2008
Negocjacje pomiędzy Polskimi Kolejami Linowymi a rodziną Byrcynów nie przyniosły żadnego porozumienia. Teraz burmistrz zapowiada, że znów zaprosi do rozmów przedstawicieli tej słynnej góralskiej rodziny. Tylko czy to ma jeszcze sens?
Ostatnie negocjacje burmistrza w sprawie trasy na Gubałówce zakończyły się na początku tego roku klęską. Teraz jednak władze Zakopanego zamierzają wrócić do stołu rozmów.
– Mamy jesień, czas zacząć rozmowy – podkreśla burmistrz Majcher. – Zawsze są szanse na porozumienie, jeśli tylko obie strony wykażą dobrą wolę. Myślę, że może ta druga tura rozmów coś da.
Polskie Koleje Linowe, które prowadziły trasę ze szczytu Gubałówki, z radością przyjmują zapowiedź burmistrza.
– Determinacja burmistrza wskazuje, że chce, aby nasze miasto było stolicą narciarstwa a nie pośmiewiskiem – mówi Paweł Murzyn, dyrektor ds. technicznych PKL. – Uważamy, że to właśnie rozmowy mają sens, a nie kłótnie. I jesteśmy za porozumieniem, tak aby i rodzina Byrcynów, i narciarze byli zadowoleni.
Nie wiadomo jednak czy do rozmów dojdzie. Wszystko zależy bowiem od drugiej strony konfliktu na Gubałówce. Bożena Gąsienica-Byrcyn, właścicielka spornego terenu, nie chciała komentować deklaracji burmistrza, że zaprosi ich do negocjacji. Nie powiedziała nawet, czy będą rozmawiać.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/10/15

