Małysz nie może się już doczekać konkursu
26.11.2008
We wtorek rano Orzeł z Wisły razem z kadrą wyleciał z Okęcia do Finlandii .Najpierw Polacy dotarli do Helsinek, gdzie przesiedli się do samolotu do Oulu. Stamtąd już samochodami nasza drużyna dojechała do Kuusamo, gdzie jutro pierwszy akord nowego sezonu Pucharu Świata.
Na skoczni Ruka odbędą się kwalifikacje do sobotniego konkursu indywidualnego. W piątek odbędzie się rywalizacja drużynowa.
– Najważniejsze jest to, żeby wszyscy skakali na miarę możliwości. Jestem optymistą. Powinno być o wiele lepiej niż w poprzednim sezonie – mówi „Polsce” selekcjoner kadry Łukasz Kruczek.
Nasi zawodnicy w ostatnim tygodniu głównie odpoczywali. Wcześniej trenowali w norweskim Lillehammer.
– Wszystko, co zaplanowaliśmy, udało się wykonać. Skoczkowie oddali po około 50 prób. Niektóre z nich były naprawdę bardzo dobre – mówi Kruczek. Do Kuusamo oprócz Małysza pojechali także Kamil Stoch, Łukasz Rutkowski i Marcin Bachleda. Pierwszy z nich jeszcze niedawno zmagał się z kontuzją barku, ale teraz prezentuje dobrą formę.
– Faktycznie najlepiej spisywali się Adam i Kamil. Dobrze prezentujący się latem Łukasz trochę zagubił formę – wyjaśnia Kruczek.
– Pierwsze skoki na śniegu nie były dla mnie udane. Nie wiem czemu. Dobrze, że później było już lepiej. Nie czuję żadnej presji czy tremy. To ważne – mówi Rutkowski. W poniedziałkowym wywiadzie dla naszej gazety prezes PZN Apoloniusz Tajner powiedział, że asystent Kruczka Robert Mateja pełni w kadrze rolę osoby poprawiającej atmosferę i filmującej skoki.
– To nieprawda. Rola Roberta jest bardzo istotna. W tej chwili przebywa z zawodnikami z zaplecza na zgrupowaniu. Jest naszym łącznikiem. Wiemy, kto jest w formie. Wcześniej brakowało takiej osoby – wyjaśnia Kruczek.
Krzysztof Srogosz
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/11/26

