Zakopane — portal z-ne.pl

Małysz: Czekam na powrót mocy, bo chcę wygrywać

27.11.2008

Małysz: Czekam na powrót mocy, bo chcę wygrywać

Dzisiaj kwalifikacje do sobotniego indywidualnego konkursu w fińskim Kuusamo. W piątek rywalizacja drużynowa. Czuje Pan jego głód?

Muszę przyznać, że jestem bardzo ciekawy, chętny i podekscytowany. Chcę wreszcie zobaczyć, w którym miejscu jestem w rywalizacji z kolegami z innych reprezentacji. Jest to zdecydowanie pozytywne uczucie. Na pewno utrzeć noska młodym wilkom, choćby tym z Austrii, byłoby bardzo fajnie. Chciałbym to zrobić w tym sezonie niejeden raz.

Latem trenował Pan inaczej niż przed ostatnim sezonem. Do pracy z kadrą powrócił profesor Jerzy Żołądź. Wszyscy zatem oczekują, że wróci wielki Małysz.

Wiem dobrze, że były trzy, cztery lata takiego bardzo mocnego Małysza. Później przyszedł kryzys. Miałem coś w rodzaju przejściowych sezonów, w których przecież nie było jakoś bardzo źle. Cały czas kręciłem się w czołówce. Później znowu miałem eksplozję formy i wygrywałem w wielkim stylu. Dlatego przed nowym sezonem daje mi to nadzieję, że nadal mogę skakać daleko. Cały czas mam spore możliwości.

No właśnie. Profesor Żołądź przeprowadzał wiele testów. Mówił, że wyniki badań są bardzo podobne do tych z początków Pana wielkich sukcesów.

Do testów w zasadzie nie przywiązuję większej uwagi. To jest przecież tylko przełożenie teoretyczne, a sama skocznia jest zupełnie czymś innym niż badania. Coś tam można oczywiście dzięki nim zakładać. Pokazują, że praca, jaką wykonałem w ostatnich miesiącach, procentuje. Czuję się lepiej fizycznie niż w tym samym okresie rok temu. Teraz głównym celem jest to, że ma zostać uruchomiona moc. Mam nadzieję, że ona wróci w tym sezonie.

Podczas pierwszego konkursu indywidualnego w poprzednim sezonie też był Pan optymistą, ale zajął Pan 16. miejsce. Jak będzie teraz?

Bardzo dużo będzie zależało od warunków atmosferycznych. W zeszłym roku nie było z tym najlepiej. To już kolejny sezon PŚ, który rozpoczyna się właśnie w Kuusamo, dlatego jestem już przygotowany na wszystko, co się może tam stać. A może się wydarzyć praktycznie wszystko. Chciałbym się przede wszystkim sprawdzić, w którym momencie przygotowań teraz jestem. Praktycznie przez cały okres treningowy i podczas ostatnich skoków na pierwszym śniegu nie mieliśmy możliwości porównania formy z innymi reprezentacjami. Pod sam koniec naszego pobytu w Lillehammer dołączyli Norwegowie i Słoweńcy, ale trenowali o innych porach i nie mieliśmy możliwości kontaktu.

A co Pan powie o swojej postawie podczas zgrupowania?

Jestem z niej zadowolony. Pierwsze skoki na śniegu, a oddałem ich około 50, udało się wykonać w dobrych warunkach atmosferycznych. Praktycznie tylko jeden dzień w Lillehammer była gorsza pogoda. Trochę wiało. Ogólnie było bardzo fajnie. W poprzednim tygodniu wróciliśmy do kraju i tu trenowaliśmy. Mieliśmy zajęcia motoryczne, ale chodziło przede wszystkim oto, aby odpocząć i nabrać świeżości przed pierwszym konkursem.

A przestawienie się ze skakania letniego na igielicie z tym na śniegu obyło się bez problemów?

Czucie jest coraz lepsze. Widać po ostatnich treningach i ponownym rozpoczęciu współpracy z profesorem Żołądziem, że wszystko idzie w dobrym kierunku.

Selekcjoner Łukasz Kruczek mówił, że w Lillehammer najlepiej skakali Pan i Anders Jacobsen.

Trudno mi do tego się odnieść, bo w sumie Andersa widziałem tylko w jednym skoku. Z tego, co jednak słyszałem, to w tej chwili faktycznie jest najlepszy z Norwegów. Ale to wszystko może się zmienić. Tak naprawdę, może się okazać, że ci, co będą najlepsi w Kuusamo, wcale nie muszą dominować przez cały sezon. Początek pewnie nie pokaże prawdziwej siły zawodników.

Piątkowy konkurs drużynowy będzie inauguracją sezonu. Kruczek mówi, że celem jest czołowa szóstka. A dla Pana?

Nie chcę nic obiecywać. Mogę zapewnić, że ja i moi koledzy będziemy się starać, aby godnie reprezentować Polskę. Kamil Stoch dobrze skakał na ostatnich treningach i niema już śladu kontuzji. Pozostali chłopcy też fajnie skakali.

Po Kuusamo wracacie do Polski. Czy to nie jest jakaś Pana sugestia? 3 grudnia ma Pan urodziny.

Nie ma po co tam zostawać. Taka chwila odpoczynku po pierwszych zawodach jest potrzebna. Będziemy mogli zregenerować siły przed kolejnym konkursem, a w gronie rodziny to jest jeszcze fajniejsze. To będą chyba dopiero moje drugie urodziny w domu w ostatnich dziesięciu latach. Ale i tak w porównaniu z sylwestrem to niezłe osiągnięcie.

Podobno wymieniał Pan SMS-y ze szwajcarskim skoczkiem Andreasem Küttelem. Czy ktoś jeszcze się z Panem kontaktował?

Nie, bo mało kto ma mój numer. Ja daję numer tylko komuś, z kim mam zamiar potem rozmawiać. Jeśli ktoś do mnie dzwoni, komu sam nie dałem numeru, to z nim nie pogadam.

Pana popularność ostatnio nieco osłabła. Nie jest Panu smutno?

Na pewno nie tęsknię za nią, ale to było bardzo miłe. Oczywiście rozumiem to, co się działo. Jestem teraz jednak starszym zawodnikiem niż kilka sezonów temu i wiem, że jeśli ktoś chce profesjonalnie podchodzić do sportu, potrzebuje wiele spokoju. Ta wielka popularność wcale nie była pomocna.

W klasyfikacji zwycięstw w konkursach PŚ wyprzedza Pana tylko Fin Matti Nykänen, który triumfował 46 razy. Pamięta Pan, ile konkursów Pan wygrał?

Jasne. Mam osiem zwycięstw mniej, ale nie myślę o tym. Koncentruję się w tym sezonie przede wszystkim na przyjemności z tego, co robię. Mam nadzieję, że skoki znowu będą mi sprawiały radość. Jeśli będę zadowolony z tego, co robię, to jestem przekonany, że i z miejscami na podium też będzie dobrze.

Kończy Pan za kilka dni 31 lat. Jak na skoczka to całkiem dużo.

Czasem rozmyślam, że już taki stary jestem. Tyle lat już startuję, że aż czasem ciężko mi w to uwierzyć. Gdy miałem18 lat, myślałem, że jeszcze tyle lat skoków przede mną. Czas jakoś bardzo szybko zleciał. Wszystkie najważniejsze konkursy jednak znakomicie pamiętam. Mam mnóstwo świetnych wspomnień. Chciałbym jeszcze przeżyć podobne chwile jak w poprzednich sezonach.

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/11/27