Austriacy znów mogą i chcą zgarnąć całą pulę
28.11.2008
Ubiegły sezon Austria zakończyła z dwoma zawodnikami na czele klasyfikacji generalnej. PŚ wygrał Tomas Morgenstern, drugi był Gregor Schlierenzauer. „Schlieri” zwyciężył w mistrzostwach świata w lotach. Austriacy wygrali też konkurs drużynowy MŚ, a także rywalizację o Puchar Narodów. Do pełni szczęścia zabrakło im triumfu w Turnieju Czterech Skoczni, który sprzątnął im sprzed nosa stary lis, Fin Janne Ahonen. Ale jego w tym sezonie już nie zobaczymy. „Milczek z Lahti” postanowił zakończyć karierę. Następcy Ahonena na razie brak. Janne Happonen, który w ubiegłym sezonie zajął najwyższe z Finów, 8. miejsce w PŚ, latem doznał kontuzji (złamana kość biodrowa). Kolejny młody, zdolny, Harri Olli, wzorem wielu starszych kolegów oddał się uciechom życia, co skończyło się wypadkiem samochodowym i wyrokiem za jazdę po pijaku. Ostatecznie wrócił do kadry, ponoć skacze dobrze, nowy trener Finów Janne Väätäinen mówi, że się zmienił, ale nie czuć w jego głosie przekonania. Szkoleniowiec nie ma w tej chwili w drużynie lidera. – Najważniejsze, byśmy cieszyli się ze skoków. Punkty i miejsca nie są ważne – powiedział Väätäinen podczas wczorajszej konferencji prasowej fińskiej kadry. Nie dodał, że jego związek borykał się latem z kłopotami finansowymi. Doszło do tego, że część kosztów zakupu kombinezonów i wyjazdów musieli wziąć na siebie sami zawodnicy.
Sprzęt z własnej kieszeni kupił sobie także Norweg Roar Ljökelsöy. Powód był jednak inny. Tamtejsza federacja nie ma żadnych kłopotów finansowych, ale trener Mika Kojonkoski postanowił odsunąć go od kadry, by mógł nabrać dystansu, przemyśleć, czy chce jeszcze trenować. 32-letni zawodnik zajął bowiem w zeszłym sezonie dopiero 37. miejsce w klasyfikacji generalnej. Do Kuusamo jednak pojedzie. Jak sam mówi, zainwestował całe oszczędności, trenował głównie sam i znów chce być mocny.
Mocny powinien być za to inny Norweg, zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni sprzed dwóch sezonów, Anders Jacobsen. Ponoć wreszcie uporał się z kłopotami natury psychologicznej. Wzeszłym roku opowiadał, że nie może poradzić sobie z popularnością. Latem Kojonkoski na jednej z konferencji zdradził więcej szczegółów. Sformułowanie „nie radził sobie” nie oddawało w pełni kłopotów Andersa. – Płacząc, opowiadał mi, że nie może wyjść spokojnie na zakupy, nie wie jak żyć, że nic go nie cieszy – opowiadał Kojonkoski. W ubiegłym sezonie Jacobsen był 6. w generalce. Wygrał konkurs w Libercu. Jeśli rzeczywiście odzyskał radość ze skakania, może być groźny dla Austriaków.
Kto jeszcze? Raczej nie Niemcy, którzy znów mają nowego trenera. Austriak Werner Schuster jest wychowawcą m.in. Schlierenzauera, ale w jego drużynie nie widać następców Schmitta i Hannawalda. Mocni, jak zwykle, mogą być Szwajcarzy Ammann i Küttel, ale mają już swoje lata. Zbroją się Rosjanie. Do Niemca Wolfganga Steierta dołączył Szwajcar Bernie Schödler, który doprowadził Ammanna do dwóch złotych medali olimpijskich. Latem jednak nic nie zwojowali ze swoją „kamandą”. Grand Prix wygrał w cuglach Schlierenzauer. Do Kuusamo, tak jak cała kadra, przyjedzie niemal prosto z Egiptu, gdzie podopieczni Pointnera nabierali ochoty do skakania. Rok temu taki zabieg okazał się strzałem w dziesiątkę. – Nie zapomnieliśmy, jak się wygrywa i jak się skacze – zapewnia Pointner, który wśród najgroźniejszych rywali swoich zawodników wymienia... Adama Małysza. Oby miał rację!
Dziś w Kuuasamo konkurs drużynowy, jutro indywidualny. Transmisja w TVP i Eurosporcie.
Robert Małolepszy
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/11/28

