Zakopane — portal z-ne.pl

Do orawickich wód dojedziemy gondolą

03.12.2008

Do orawickich wód dojedziemy gondolą

Słowacy od lat starali się o wybudowanie elektriczki, czyli kolejki zębatej łączącej słowackie i polskie podgórze. Ostatnio pięć lat temu w Liptowskim Mikulaszu przedstawili władzom Zakopanego projekt takiej inwestycji. „Zuza” – jak nazwano wtedy elektriczkę – miała połączyć niewielkie ośrodki narciarskie i turystyczne leżące wzdłuż trasy Liptowski Mikulasz - Zakopane. Projekt od strony słowackiej już był gotowy, niestety, po stronie polskiej tradycyjnie już wystąpił problem z uzgodnieniem przebiegu trasy, zarówno na terenie Zakopanego, jak i gminy Kościelisko. Obecnie, jak wyjaśnia Stanisław Gut-Mostowy, jeden z właścicieli stacji narciarskiej Witów-Ski, plany zostały zawężone. – Chcemy, aby kolejka gondolowa połączyła naszą dolną stację z dolną stacją Meander Park w Orawicach – mówi Gut-Mostowy.

Trasa liczyłaby – według wstępnych założeń – około 5 kilometrów, które turyści pokonywaliby w 15-20 minut. Właściciele obydwu stacji wystąpili z wnioskiem o unijne dotacje. Skorzystali tu z programu współpracy transgranicznej polsko-słowackiej.

– Z tego co wiem, jest to dopiero pierwszy etap. Inwestorzy najpierw wystąpili o dofinansowanie na opracowania dokumentacji – mówi Bohdan Pitoń, wójt gminy Kościelisko. Dodaje jednak, że byłaby to dobra rzecz dla rozwoju gminy. – Gdy otrzymamy te środki, rozpatrzymy, czy podołamy tej dużej, trudnej i kosztownej inwestycji. Uważamy jednak, że pomysł jest bardzo dobry i dlaczego mielibyśmy nie spóbować.

Zobaczymy, co nam z tego wyjdzie – zaznacza Gut-Mostowy. Dodaje on, że z własnych, prywatnych pieniędzy obydwie strony nie byłyby w stanie wybudować takiej kolejki, bo według szacunków koszt tej inwestycji wyniósłby około 20 milionów euro, czyli niemal 80 milionów złotych.

– Wszystko będzie zależało, czy dostaniemy na budowę kolejki dofinansowanie z Unii i jakiego rzędu – zaznacza współwłaściciel Witów-Ski. W ramach programu współpracy transgranicznej można uzyskać nawet do 85 proc. dofinansowania. Przed inwestorami, szczególnie po stronie polskiej, jednak stoi ważniejsza kwestia – sprawy własnościowe.

– Przeprowadziliśmy już pierwsze rozmowy z sześcioma rodzinami, właścicielami gruntów, po których przebiegałaby trasa. Wstępnie wyrazili zainteresowanie inwestycją – zaznacza Gut-Mostowy.

Halina Kraczyńska

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/12/03