Małysz tak naprawdę ma 27 lat
05.12.2008
Wczoraj, dzień po 31. urodzinach Orła z Wisły, kadra w składzie: Małysz, Łukasz Rutkowski, Kamil Stoch i Marcin Bachleda, odleciała do norweskiego Trondheim. Dzisiaj o godz. 18 odbędą się kwalifikacje, a w sobotę (16) i niedzielę (13.45) dwa konkursy indywidualne PŚ.
W poprzedni weekend na inauguracji sezonu Małysz i koledzy zawiedli. Indywidualnie Orzeł z Wisły był czternasty, a w rywalizacji drużynowej Polacy zajęli siódme miejsce. Pojawiły się kolejny raz głosy, że Małysz jest już zbyt wiekowym skoczkiem, by odnosić sukcesy.
– Po Kuusamo nie można wysuwać konkretnych wniosków. Tam były przecież zmienne warunki. Jeśli w Trondheim będzie stabilny wiatr, Adam i reszta pokażą, na co ich stać – uspokaja Żołądź.
W środę Adam po raz pierwszy od wielu lat spędził swoje urodziny w domu rodzinnym w Wiśle. Kadra trenowała w tym czasie na skoczni w Szczyrbskim Plesie. Pogoda była piękna. W Finlandii o tej porze roku aura może psychicznie dobijać. Tym bardziej po słabym konkursie. Nie dość, że jest zimno, to już wcześnie robi się ciemno. W południe słońce jest tuż nad horyzontem. O drugiej po południu czasami jest ciemno. Nie trzeba więc chyba przekonywać, że powrót do domów na cztery dni, zwłaszcza Małyszowi, mógł tylko pomóc.
– Nie wykonywaliśmy gwałtownych ruchów. W trakcie sezonu niewiele już można zmienić. Tylko lekka kosmetyka. Zresztą skoczkowie są dobrze przygotowani – dodaje Żołądź.
Jakiś czas temu badania wykazały, że włoski piłkarz Paolo Maldini, mimo kalendarzowych 40 lat, ma organizm jak 28-latek. A jak jes tu Adama?
– Trudno powiedzieć, ile lat biologicznie ma Adam. Można mieć 25 lat i czuć się jak 70-latek, a można mieć 70 i czuć jak 25-latek. Małysz na pewno fizycznie ma mniej niż 31 lat. A ile? Może 26–27 – uważa Żołądź.
Zawody w Trondheim odbędą się na gruntownie przebudowanej przed tym sezonem skoczni Granasen. Punkt konstrukcyjny przesunięto ze 120. na 125. metr, a punkt sędziowski z 131. na 140. metr. Oznacza to, że teraz będzie można tam bezpiecznie skakać dalej niż 140 metrów. Oznacza to także, że zagrożony jest zimowy rekord obiektu. A ten należy od marca 2001 roku do Małysza. Wtedy nasz zawodnik uzyskał aż 138,5 m.
Z Polaków dobre wspomnienia z Trondheim ma również Robert Mateja. Przed 11 laty miasto gościło mistrzostwa świata. Obecny asystent Łukasza Kruczka był wtedy piąty. To jego największy sukces w karierze. Przed rokiem Małysz zajął w Trondheim siódmą i ósmą lokatę. Dwukrotnie zwyciężył Thomas Morgenstern.
Krzysztof Srogosz
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/12/05

