Zakopane — portal z-ne.pl

Sikora zastąpi nam Małysza

12.12.2008

Sikora zastąpi nam Małysza

Przed startem tegorocznego biatlonowego sezonu Tomasz Sikora zapowiedział, że przede wszystkim będzie chciał spełnić swoje marzenie i założyć żółtą koszulkę lidera Pucharu Świata. To marzenie być może uda się spełnić szybciej, niż ktokolwiek przypuszczał. W ostatnią niedzielę Sikora wygrał w szwedzkim Östersund bieg na dochodzenie na 12,5 km. Dzień wcześniej był drugi w sprincie. Dzięki tym wspaniałym startom zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji generalnej ze stratą 13 punktów do prowadzącego Norwega Emila Svendsena. Wyprzedzić go będzie miał okazję już dziś. O 11.30 rozpocznie się sprint w austriackim Hochfilzen.

Jak przed każdymi pucharowymi zawodami Sikora ostatnie dni poświęca na wybór nart. Z 12–13 par zostają 3–4. Pomaga mu w tym doświadczony Wiesław Ziemianin, były zawodnik, który teraz należy do sztabu sprzętowego. Wczoraj przeprowadzono oficjalne treningi.

– Nie jest to mój ulubiony obiekt, ale nie jest też najgorszy. Miałem tu kilka dobrych startów – mówi nasz najlepszy biatlonista.

– Tomek jest w znakomitej formie biegowej. Gdyby tylko od tego zależało zwycięstwo, to postawiłbym na niego w ciemno. Niewiadomą jest, jak pójdzie mu strzelanie, ale na pewno stać go w Austrii na dobry wynik – twierdzi trener polskiej kadry Roman Bondaruk.

Jeżeli Tomasz Sikora pobiegnie tak jak tydzień wcześniej w Szwecji i obejmie prowadzenie w Pucharze Świata, to właśnie podczas tego sezonu może zostać królem sportów zimowych w naszym kraju. Chociaż utytułowany biatlonista ma już na koncie liczne sukcesy (między innymi mistrzostwo i wicemistrzostwo świata oraz srebrny medal olimpijski) w Polsce nigdy nie zapanowała sikoromania, jak to było w przypadku Adama Małysza – „Orła z Wisły”. Problemem Sikory są wahania formy. Znakomite starty przeplatał przeciętnymi. Rok 2006 zakończył na przykład na czwartym miejscu w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, rok później był zaledwie osiemnasty. Po raz pierwszy na podium w zawodach Pucharu Świata Sikora stanął w 1993 r. Małysz był wtedy dopiero obiecującym juniorem pilnie uczącym się w szkole zawodowej fachu dekarza.

Bo poza sukcesami sportowymi Sikorę z Małyszem łączy właśnie... naprawianie dachów. Po fatalnym starcie w igrzyskach olimpijskich w Salt Lake City w 2002 r. (46. miejsce w biegu indywidualnym, 31. w sprincie i 25. w biegu pościgowym) Sikora chciał zrezygnować z uprawiania biatlonu i zająć się naprawianiem dachów. Liczył, że w firmie zatrudni go brat. Na szczęście zmienił decyzję i wrócił do sportu. Dekarstwo nie było jednak wyuczonym zawodem biatlonisty. W Zasadniczej Szkole Zawodowej „Ryfamy” w Rybniku uczył się na tokarza.

Sikora całe życie związany jest ze Śląskiem. Urodził się w Radlinie, zaś wychował i mieszka w Wodzisławiu. Jego obecnym klubem jest Dynamit Chorzów.

– Czuję się stuprocentowym Ślązakiem i nie zamieniłbym tego miejsca na żadne inne – wielokrotnie podkreślał polski zawodnik.

Sikora jest nie tylko znakomitym sportowcem, ale także przykładnym mężem i ojcem. Z żoną Danutą doczekali się dwójki dzieci. Oczkiem w głowie taty są 9-letnia córka i 4-letni syn. W wolnym czasie nasz biatlonista lubi pograć w tenisa, posłuchać muzyki i dobrze zjeść. Szczególnie rozsmakowuje się w potrawach kuchni śląskiej. Z dzieciństwa pozostał mu zaś apetyt na... mleko.

– Na szczęście przy takiej dawce treningów mogę pozwolić sobie na więcej przy stole – śmieje się nasz mistrz świata.

Zatem czy ten sezon może stać się zwieńczeniem owocnej kariery 35-letniego sportowca? Fachowcy twierdzą, że wiek nie będzie przeszkodą. Wręcz przeciwnie, w biatlonie doświadczenie jest wielkim atutem. W tym sezonie Kryształowej Kuli broni o rok młodszy od Sikory, najbardziej utytułowany w tej dyscyplinie Norweg Ole Einar Bjoerndalen.

– Sikora ma najlepszy początek sezonu w swojej karierze. Cieszy jego wysoka forma biegowa. W razie problemów na strzelnicy i tak ma gwarancję zajęcia dobrego miejsca – mówi wieloletni komentator biatlonu w Eurosporcie Tomasz Jaroński.

– Myślę, że już podczas tego weekendu, a najpóźniej w trakcie następnego Tomek zrealizuje marzenie o założeniu żółtej koszulki lidera Pucharu Świata. Jeżeli chodzi o cały sezon, o Kryształową Kulę, będzie mu niezwykle ciężko. Na pewno jednak miejsce na podium jest w jego zasięgu – optymistycznie kończy Tomasz Jaroński.

Oprócz dzisiejszego sprintu mężczyźni w Hochfilzen zmagać się będą także w biegu na dochodzenie na 12,5 km (sobota, godz. 11.45), oraz sztafecie 4x7,5 km (niedziela, 11.00).

Współpraca Tomasz Kuczyński

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/12/12