Narty niosą go teraz tak, że cuda, cuda ogłaszajcie
18.12.2008
Jak się czuję ktoś, komu przyszło ciągnąć „na plecach” polskie sporty zimowe w tym sezonie?
Nie jestem tym jedynym, przecież świetnie radzi sobie też Justyna Kowalczyk.
Ale mówił Pan niedawno, że już wie, co czuł przez ostatnie lata Adama Małysz, gdy na nim skupiała się uwaga kibiców.
W Polsce dyscypliny zimowe tak rzadko dają radość kibicom, że cieszymy się z każdego pojedynczego sukcesu. Faktycznie, po pierwszych udanych startach w Östersund, myślałem o tym, aby czegoś w Hochfilzen nie zawalić, żeby utrzymać wysoki poziom. Wiedziałem, że teraz na mnie spoczywa odpowiedzialność, której wcześniej nie znałem. Siedzi to w podświadomości i muszę do tego przywyknąć, tak samo jak do tego, że ostatnie moje strzały decydują o zwycięstwie w biegu.
Miło chyba wzbudzać większe zainteresowanie mediów. Na zawody w Hochfilzen przyjechała nawet ekipa TVP.
Zauważyłem większą liczbę polskich dziennikarzy, ale Telewizja Polska pojawiła się raczej dlatego, że nasi skoczkowie nie brali udziału w konkursach w Pragelato (śmiech).
Nie jest Panu żal, że nie było transmisji z biatlonowego Pucharu Świata w głównych kanałach TVP, choć tak świetnie zaczął Pan sezon?
Nawet na to nie liczyłem, więc aż tak bardzo się tym nie przejmuję. Przecież Magda Gwizdoń też miała nie tak dawno świetny początek sezonu, a transmisji w TVP i tak nie było. Może coś się zmieni na czas lutowych mistrzostw świata...
Czy był Pan już kiedyś wiceliderem Pucharu Świata?
Chyba to było w 1994 roku, gdy byłem na chwilę drugi, po jednym starcie. Utrzymywanie takiej pozycji po dwóch pucharowych zawodach to dla mnie nowość.
I jak Pan to tłumaczy?
Nie kryję zaskoczenia, ale już wiem, że to dzięki nowym nartom i... cudom, których dokonują nasi serwismeni. Zaczynam się obawiać, że w następnym sezonie ktoś mi ich podkradnie (śmiech).
Czy Pana marzenie o założeniu żółtego plastronu lidera PŚ jest aktualne?
Ciągle o tym marzę i wydaje się, że będąc wiceliderem, jestem bliski realizacji tego marzenia. Z drugiej strony trzeba pamiętać w jak fantastycznej formie jest Emil Hegle Svendsen. Przecież on na pięć startów pięć razy stał na podium, a wygrał już trzykrotnie! Wzrasta też forma Ole Einara Bjoerndalena, groźny jest Niemiec Michael Greis. Z całą pewnością coraz lepiej będą sobie radzili Rosjanie.
Bjoerndalen wskazuje Pana i Svendsena jako swych najgroźniejszych rywali.
Tak się złożyło, że akurat nasza trójka dwa razy między sobą walczyła o miejsca na podium. Oprócz tego najbardziej cenieni są w pucharowej stawce zawodnicy dobrze biegający, co przede wszystkim liczy się na krótkich dystansach. Cieszy mnie uznanie ze strony takiego mistrza.
Od czwartku, drugi raz z rzędu, zawody PŚ odbędą się w Hochfilzen. Czy były już takie przypadki?
Nie zdarza się to często, ale pamiętam taki sezon, gdy trzy razy z rzędu startowaliśmy w Anterselvie, ponieważ gdzie indziej brakowało śniegu.
Co robią biatloniści w oczekiwaniu na następne starty, gdy nie ma konieczności przeprowadzki?
Akurat wtorek mieliśmy wolny, ale to tylko dlatego, że były trzy z rzędu dni startowe. W środę mamy już oficjalne treningi, a w czwartek biegi indywidualne.
Podobno zweryfikował Pan plany na ten sezon. Miało być miejsce w czołowej dziesiątce i dobre starty w mistrzostwach świata, a teraz?
Najlepszy w karierze początek sezonu wzmaga apetyt na następne udane starty, ale staram się podchodzić do tego wszystkiego spokojnie. Różnica polega na tym, że zazwyczaj po słabszym rozpoczęciu pucharowej rywalizacji, musiałem nadrabiać punktowe straty, miałem dobre końcówki sezonów. Teraz przyjdzie mi starać się o utrzymywanie poziomu, od którego zacząłem. To nie będzie łatwe.
Szkoda, że jest Pan samotny w tej rywalizacji. Pokazała to choćby sztafeta.
Brakuje Krzyśka Pływaczyka, który z powodów zdrowotnych wrócił do Polski, i sam nie wiem, kiedy pojawi się w PŚ. Wynik sztafety mógłby być lepszy [16 miejsce – przyp. red], gdyby Tomek Puda, z ostatniej zmiany tak bardzo się nie denerwował. On dopiero zbiera doświadczenia.
Myśli Pan już o świętach?
22 grudnia rano powinniśmy być w Polsce. Bardzo czekam na spotkanie z najbliższymi.
Tuż po świętach, jeszcze przed sylwestrem, są mistrzostwa Polski. Wystartuje Pan?
Chcę wystartować w mistrzostwach, aby utrzymać formę przed następnymi zawodami Pucharu Świata w Oberhofie, które mamy na początku nowego roku.
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/12/18

