Zakopane — portal z-ne.pl

Kowalczyk: Szczyt formy dopiero przede mną

22.12.2008

Kowalczyk: Szczyt formy dopiero przede mną

Jak Pani spędziła weekend bez startów w Pucharze Świata?

Siedziałam w Tauplitz i patrzyłam w niebo, jak śnieg sypie (śmiech). Oczywiście żartuję, chociaż pogoda rzeczywiście była kapitalna, prawdziwie zimowa. Trenowałam trzy razy dziennie i próbowałam nadrobić to, co straciłam na początku sezonu. I pilnowałam zdrowia, z dobrym skutkiem.

Patrząc na wyniki z początku sezonu, mam wrażenie, że raczej Pani sporo zyskała...

Chodzi mi o siły. Zawsze podczas startów traci się energię i co jakiś czas trzeba ją odzyskać. To zresztą dotyczy nie tylko biegów, ale także innych dyscyplin. Po prostu trzeba wiedzieć, kiedy zrobić sobie przerwę.

Pobyt w Tauplitz był zaplanowany wcześniej?

Wpisaliśmy go z trenerem Aleksandrem Wierietielnym do kalendarza już w kwietniu. To część planu, według którego postępujemy od początku, a nie akcja ratująca formę czy efekt nagłego wyczerpania.

Przed sezonem powiedziała Pani, że na początku nie należy się spodziewać wybitnych wyników, bo szczyt formy ma przyjść na mistrzostwa świata w Libercu...

Pamiętam i nadal to potwierdzam.

A jednak udało się już Pani stanąć na podium w Kuusamo.

Co więcej, w żadnym starcie nie wypadłam poza czołową siódemkę. Szczególnie ucieszyło mnie, a nawet zdziwiło to siódme miejsce w ostatnim sprincie w Davos. Gdzie jak gdzie, ale tam nie spodziewałam się dobrego wyniku. Myślę, że wynika to z faktu, iż biegam już sporo lat, jestem doświadczona, należę do czołówki światowej, więc trzeba się przyzwyczaić, że poprzeczka musi być zawieszona wysoko, ale jednak taki początek sezonu oznacza jedno: szczyt formy dopiero przede mną!

Która z rywalek najbardziej Panią zaskoczyła w pierwszej części walki o Puchar Świata?

Właściwie wszystkie dziewczyny, które powinny się liczyć, są w podobnej dyspozycji. Pewną niespodzianką jest dominacja Ainy Kaisy Saarinen, ale ona ma swoje lata, więc kiedyś do takiej formy musiała w naturalny sposób „dobiec”. Ciekawe, jak długo ją utrzyma?

Jest Pani niekwestionowaną polską królową zimy. Tymczasem w TVP, podobnie jak ma to miejsce w przypadku biatlonisty Tomasza Sikory, o Pani sukcesach mówi się krótko, i to dopiero w wieczornych serwisach.

Właściwie w czasie sezonu nie ma mnie w kraju, więc nie śledzę tego, kto i ile o mnie mówi. Wiem, że ci, którzy chcą oglądać moje starty i tak je oglądają. Nawet jeśli niektórych występów nie ma w Eurosporcie, to moi kibice znajdują jena przykładna kanałach telewizji włoskiej. Natomiast co do TVP to myślę, że jednak trochę szkoda. Nie dlatego, że odbiera się ludziom okazję do przeżywania emocji związanych ze startem Polki, ale dlatego, że traci się szansę na promocję niezwykle zdrowego sportu, który można uprawiać amatorsko.

Święta Bożego Narodzenia przeżyje Pani w domu?

Tak, powinnam dojechać w poniedziałek wieczorem. Wigilię i pierwszy dzień świąt spędzę z rodziną, natomiast w czwartek rano ruszę do Oberhofu na kolejne zawody.

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/12/22