Zakopane — portal z-ne.pl

Szwajcarski faworyt

27.12.2008

Szwajcarski faworyt

Simona Ammanna wszyscy poznali w 2002 r. Wtedy to na olimpijskim obiekcie w Salt Lake City zdobył dwa złote medale. Potem kariera Harry’ego Pottera skoków narciarskich nieco przygasła. W ciągu kolejnych lat wygrywał konkursy Pucharu Świata tylko trzy razy. Gdyby przed rozpoczęciem tegorocznego sezonu ktoś powiedział, że to właśnie 27-letni Szwajcar będzie liderem klasyfikacji generalnej po siedmiu konkursach, wielu skwitowałoby to śmiechem. Przecież od początku sezonu dominować miał niespełna 19-letni jeszcze Austriak Gregor Schlierenzauer. Tak się jednak nie stało. I to właśnie sympatyczny „Simi” wygrywał w tym cyklu PŚ już cztery razy i jest faworytem zaczynającego się w poniedziałek w niemieckim Oberstdorfie 57. Turnieju Czterech Skoczni.

Turniej zaczyna się właściwie w niedzielę, kwalifikacjami. Z Oberstdorfu rywalizacja przeniesie się do kolejnego niemieckiego miasteczka Garmisch-Partenkirchen. Po noworocznym konkursie na Olympiaschanze skoczkowie przejadą do Austrii na zawody do Innsbrucka i Bischofshofen. W 2001 r. TCS wygrał Adam Małysz. Jak dotąd jest to jedyny Polak, który dokonał tej sztuki.

W tym sezonie, niestety, nie mamy nawet co marzyć, o tym, że Orzeł z Wisły powalczy o miejsce na podium. Nasz zawodnik po słabym początku sezonu zrobił sobie przerwę i opuścił konkursy we włoskim Pragelato. W tym czasie on i cała reprezentacja trenowali w austriackim Ramsau. Jak okazało się w konkursach w Engelbergu, program naprawczy się nie powiódł. Małysz skakał bez wiary i był dopiero 21. i 18. O pozostałych Polakach lepiej nawet nie wspominać.

– Została mi już tylko nadzieja, że będzie lepiej – mówił po tych konkursach podłamany Małysz. – Najbardziej szokujące jest to, że mam więcej mocy w nogach niż kiedyś, a mimo to nie mogę skoczyć daleko. To dlatego, że zagubiłem technikę. Wydaje mi się, że cały czas nie potrafię jej dopasować do siły, jaką mam – uważa czterokrotny zdobywca Kryształowej Kuli.

– Faktycznie, Adam popełnia poważny błąd na progu. Nogi zostają z tyłu i nie ma już jak odbić się z pełną mocą. Mówiąc obrazowo, to od nóg powinna zacząć się cała zabawa, a u niego nogi są na końcu – mówi wujek naszego skoczka i jego pierwszy trener Jan Szturc.

Oprócz Adama w TCS zobaczymy jeszcze trzech Polaków. Selekcjoner kadry Łukasz Kruczek nie miał wielkiego wyboru. Zdecydował się na Łukasza Rutkowskiego, Marcina Bachledę i Piotra Żyłę.

– To jest skład grupy na cały turniej, ale nie wykluczam, że w tej czwórce nastąpią zmiany przed kolejnymi konkursami. Będę o nich oczywiście informował na bieżąco – zapowiedział trener kadry.

Nowy selekcjoner ma coraz mniej zwolenników. Na razie jednak wydaje się, że jego pozycja jest niezagrożona. Zwłaszcza, że tak naprawdę nie ma kim go zastąpić. Po słabym początku sezonu Polska straciła jednak możliwość wystawiania do zawodów pięciu zawodników. Zwiększenie tzw. kwoty startowej zapewniliśmy sobie latem. Z kadry wypadł teraz Kamil Stoch. W ten weekend ponownie będzie startował w... Engelbergu, tyle że podczas Pucharu Kontynentalnego. 21-letni zawodnik z Zębu cały czas nie może poradzić sobie z presją powrotu do formy po czerwcowej kontuzji barku.

Turniej Czterech Skoczni odbywa się nieprzerwanie od 1953 r. i jest najbardziej prestiżowym turniejem w całym kalendarzu PŚ. Zdarza się, że zawodnicy przygotowują się właśnie tylko na tę rywalizację, a mniej angażują się w walkę o Kryształową Kulę. Tak w poprzednim sezonie zrobił Fin Janne Ahonen. Kapitalne zwycięstwo w tzw. Wielkim Szlemie było ukoronowaniem jego kariery, którą zakończył kilka miesięcy później.

Kwalifikacje w Oberstdorfie – w niedzielę o godz. 16.30. Transmisja w Eurosporcie.

Krzysztof Srogosz

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/12/27