Adam groźny, ale na treningu
29.12.2008
Chyba jest lepiej, ale nadal nie zupełnie dobrze. Przynajmniej tak się wydaje po niedzielnych skokach Adama Małysza w niemieckim Oberstdorfie. W kwalifikacjach do konkursu rozpoczynającego dzisiaj 57. Turniej Czterech Skoczni Polak zajął 28. miejsce. Najlepiej było w czasie pierwszego treningu. Małysz uzyskał aż 133,5 metra. Już w czasie kwalifikacji Orzeł z Wisły skakał w momencie, gdy na obiekcie pogorszyły się warunki pogodowe. Polak uzyskał 120 m, ale spokojnie awansował do dzisiejszych zawodów. W rywalizacji KO zmierzy się z Czechem Romanem Koudelką (121 m).
Z większymi problemami szansę na pokazanie się w TCS zapewnił sobie Piotr Żyła, który był 49. i będzie rywalizował z jednym z faworytów do zwycięstwa: Gregorem Schlierenzauerem. Do konkursu na Schattenbergschanze kwalifikowała się czterdziestka. Czołowa dziesiątka Pucharu Świata ma zapewniony udział. Najdalej (139 m) skoczył rewelacyjny 18-latek z Finlandii Ville Larinto.
Całkiem nieźle zaprezentował się też Marcin Bachleda (111,5 m – do awansu zabrakło mu pół metra), a katastrofalnie Łukasz Rutkowski (102,5 m). Selekcjoner naszej kadry Łukasz Kruczek nie wykazał się trenerskim nosem. Odesłał bowiem na zawody Pucharu Kontynentalnego Kamila Stocha, który spisywał się o niebo lepiej od Rutkowskiego. Kruczek zapowiedział, że w składzie naszego zespołu na TCS możliwe są zmiany. I pewnie je zrobi.
W tym sezonie Adam Małysz na skoczni nie zarobił jeszcze nawet jednego szwajcarskiego franka. W Pucharze Świata płaci się bowiem tylko skoczkom, którzy zajęli jedno z pierwszych dziesięciu miejsc. A Adam w tym sezonie najlepszą pozycję wywalczył na inaugurację w Kuusamo. Wtedy był 14. Później już było tylko gorzej. Teraz wszyscy kibice zastanawiają się czy Małysz wreszcie zaskoczy.
– Tak naprawdę to pozostaje mi tylko nadzieja – przyznaje szczerze nasz mistrz (te same słowa wypowiada trener kadry Łukasz Kruczek). – Będę jednak walczył. O jak najwyższe miejsce – zapewnia Adam.
A walczyć jest o co. Zwycięzcy poszczególnych konkursów turnieju otrzymają po 30 tys. franków szwajcarskich. Za miejsce drugie przewidziano 15 tys., za trzecie 10 tys. franków. Triumfator klasyfikacji końcowej dostanie także terenowe subaru wartości 29900 euro. Kandydatów do odebrania okazałego pucharu dla zwycięzcy po ostatnim w cyklu konkursie w Bischofshofen wydaje się być sześciu. Oprócz wspomnianych Larinto i Schlierenzauera, aspiracje zgłasza przede wszystkim prowadzący w klasyfikacji generalnej PŚ Simon Ammann. Wczoraj był piąty (135 m). Najlepszy okazał się Austriak Wolfgang Loitzl (135 m). Niespełna 29-letni zawodnik w tym sezonie skacze niezwykle regularnie, a to właśnie w TCS jest kluczem do sukcesu. W każdym konkursie trzeba plasować się w czołówce. Możliwe jest wygranie całej rywalizacji nawet, jeśli nie zwyciężyło się w żadnym z czterech konkursów.
Powrót do wielkiej formy potwierdził także Martin Schmitt. W kwalifikacjach był szósty (132,5 m). – Obiecuję, że jeszcze wygram zawody Pucharu Świata mówił przed dwoma laty w Zakopanem niemiecki skoczek. Zdobywca Kryształowej Kuli w 1999 i 2000 r. skacze prawie tak jak za dawnych lat. A przecież jest od Małysza młodszy tylko o dwa miesiące. Pod koniec stycznia skończy 31 lat. Po raz ostatni Schmitt był na podium PŚ w 2007 r. W Lahti zajął trzecie miejsce. Teraz może być jeszcze lepiej.
Jak na razie największą sensacją jest pomysł przedstawicieli Austriackiego Związku Narciarskiego, którzy nie wykluczyli w najbliższej perspektywie dołączenia do TCS jeszcze jednego konkursu. Miałby się on odbywać na mamuciej skoczni Kulm w Bad Mitterndorf. Nie byłoby to trudne do przeprowadzenia, bo np. w tegorocznym kalendarzu PŚ zawody na tym obiekcie są następnymi po zakończeniu TCS. Trudno się jednak spodziewać, że władze Światowej Federacji Narciarskiej (FIS) zdecydują się na tak rewolucyjne zmiany. Zwłaszcza, że impreza w obecnym kształcie odbywa się nieprzerwanie od 1953 r. Od tego czasu wprowadzono jedną zaledwie zmianę – w sezonie 1996/97 – system KO. W pierwszej kolejce skoczkowie rywalizują w parach. Pierwszy z kwalifikacji z ostatnim, drugi z przedostatnimi tak dalej. Po dzisiejszym konkursie rywalizacja przeniesie się do Ga-Pa. W środę odbędą się kwalifikacje, a konkurs w Nowy Rok.
Krzysztof Srogosz
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/12/29

