Zakopane — portal z-ne.pl

Adam Małysz w Ga-Pa: Może lepiej trzeba było się napić

02.01.2009

Adam Małysz w Ga-Pa: Może lepiej trzeba było się napić

W środę Adam wreszcie oddał trzy naprawdę dobre skoki – 128, 132 i 124,5 m. Trochę niepokoiło, że ten najsłabszy przydarzył się naszemu mistrzowi w kwalifikacjach, ale z drugiej strony to był wynik, który dał Polakowi ósme miejsce.

Postęp był wyraźny, co zresztą podkreślał sam Małysz, który już we wtorek podczas zajęć w Oberstdorfie prezentował się bardzo dobrze.

– Ten trening to był przełom. Udało mi się oddać siedem naprawdę dobrych skoków, w tym dwa bardzo dobre. Jeszcze gdybym miał więcej luzu. Jeśli uda się go osiągnąć, to będzie jeszcze lepiej, ale mam nadzieję, że to wkrótce przyjdzie – mówi Małysz serwisowi www.skijumping.pl.

Nowy Rok zaczął się, niestety, znacznie gorzej. Kaca mamy chyba wszyscy, nie tylko ci, którzy ostro zabalowali. Jednak czy może być inaczej? Źle zaczęło dziać się już w serii próbnej. Wiślanin skoczył ledwie 118,5 m. W konkursie było jeszcze gorzej. Jedynie 116 metrów sprawiło, że Polak od razu mógł żegnać się z rywalizacją. Jego rywal z pary, Niemiec Andreas Wank, wylądował o dwa metry dalej. Nie było też najmniejszych szans, by załapać się, jak to miało miejsce w pierwszym konkursie 57. Turnieju, w poniedziałek w Oberstdorfie, do piątki „szczęśliwych przegranych”.

– Zamiast iść grzecznie do łóżka po wypiciu lampki szampana, może trzeba było się napić w sylwestra – mówił w wywiadzie dla TVP załamany Adam. – Zabrakło sprężenia z kwalifikacji – komentował, i od razu sam zdiagnozował błąd, który popełnił w tej próbie.

– Narty za bardzo wyjechały przede mnie. Nie było później z czego odlecieć – tłumaczył spokojnie. Widać, że za wszelką cenę stara się być pogodnym i cierpliwym, co zresztą doradzają mu wszyscy wokół.

– Plan jest taki, by dokończyć rywalizację, choć na dobry wynik nie mam już żadnych szans. Szkoda, po kwalifikacjach miałem wielką nadzieję, że najgorsze już za mną – zakończył.

Niestety, równie źle jest wciąż z resztą polskiej kadry. W konkursie mieliśmy trzech zawodników. Zarówno Kamil Stoch, jak i Piotr Żyła też przyzwoicie radzili sobie w sylwestra. Jak Małysz grzecznie poszli spać, a w czwartek wybrali się na skocznię z wielkimi nadziejami. Poszło im jeszcze gorzej.

Za to Nowy Rok długo będzie pamiętać Wolfgang Loitzl, który wreszcie przełamał klątwę drugich miejsc. Po pięciu takich przypadkach w tym sezonie wczoraj w końcu wygrał. Dodajmy, że był to jego pierwszy indywidualny triumf w konkursie zaliczanym do Pucharu Świata w karierze! Najbardziej doświadczony austriacki skoczek (29 lat) nie dość, że pokonał prowadzącego po pierwszej serii Simona Ammanna, to jeszcze odebrał mu pozycję lidera 57. Turnieju Czterech Skoczni.

Dziś impreza przenosi się do Austrii. Kwalifikacje do niedzielnego konkursu w Innsbrucku jutro. Musi być lepiej, bo gorzej już nie może. Chyba...

Robert Małolepszy

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/01/02