Zakopane — portal z-ne.pl

Mały(sz) kroczek do przodu

05.01.2009

Mały(sz) kroczek do przodu

Czy taka, w jakiej jest obecnie Martin Schmitt, który prowadził wczoraj po pierwszej serii, by ostatecznie wylądować na najniższym stopniu podium? Trudno powiedzieć, ale jakiś krok do przodu Orzeł z Wisły wczoraj wykonał. Po pierwsze wreszcie bez problemu wygrał swój pojedynek w serii ko, po drugie nie przegrywa już z najlepszymi po 10 i więcej metrów w każdym skoku. I po trzecie wobec 27. lokaty w inauguracyjnym konkursie 57. Turnieju Czterech Skoczni i 37. miejsca w Ga-Pa 15. lokata w Innsbrucku powinna nas chyba cieszyć.

– Odetchnąłem, ale nie za głęboko. Wciąż nie jestem do końca pewny, czy zrobiliśmy dobrze, nie wycofując się z rywalizacji. Wciąż też mam w głowie katastrofę w Ga-Pa – przyznał wczoraj Adam w wywiadzie dla TVP.

– Jest trochę lepiej, mam więc nadzieję, że idziemy w dobrym kierunku. Wciąż jednak ciężko mi się skacze i wciąż uważam, że potrzebuję spokojnych treningów. Po zakończeniu turnieju pewnie tak zrobimy – komentował Małysz, który po raz pierwszy od dawna nie uśmiechał się. Czyżby nie chciał robić sobie nadziei? Kilka razy mówił już wcześniej o przełomie, o dobrych treningach, kwalifikacjach. Teraz najwyraźniej nie chce niczego obiecywać poza walką o powrót do formy.

– Zbliża się Zakopane. A tam piętnaste miejsce na pewno mnie nie zadowoli, kibiców też – przypomniał Adam.

W Innsbrucku oddał skoki na odległość 120,5 i 121,5 m. Ten drugi paradoksalnie był słabszy, bo wydłużono rozbieg i niemal wszyscy czołowi zawodnicy latali dalej niż w pierwszej serii. – Adam trochę za późno rozpoczął odbicie do tego skoku i na progu musiał się spieszyć. Przez to zabrakło mu później metrów, ale w sumie widać, że jest lekka poprawa – komentuje Piotr Fijas, były trener polskiej kadry, asystent Apoloniusza Tajnera z czasów największych sukcesów Małysza.

– Po Innsbrucku widać, że Łukasz Kruczek podjął dobrą decyzję, zostawiając Adama w rywalizacji. Małysz potrzebuje treningów jak powietrza, ale niech to się odbędzie już po turnieju. Według mnie trzeba mu 40–50 prób. Najpierw na mniejszej, a później dużej skoczni i powinno być dobrze – uważa Fijas, który w sztabie Tajnera odpowiadał m.in. za analizę techniki skoków.

Niedzielny konkurs wygrał znów Wolfgang Loitzl. Przypomnijmy, że w Nowy Rok ten najbardziej doświadczony austriacki skoczek zwyciężył dopiero po raz pierwszy w życiu. Loitzl powiększył też przewagę nad Simonem Ammannem, który wczoraj zajął dopiero ósme miejsce. Szwajcar traci prawie 16 pkt, co wydaje się trudne do odrobienia wobec stabilnej formy Austriaka i wyrównanego poziomu czołówki. Dziś kwalifikacje w Bischofshofen, a we wtorek ostatni konkurs 57. Turnieju Czterech Skoczni.

Robert Małolepszy

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/01/05