Zakopane — portal z-ne.pl

Gregor Schlierenzauer goni Simona Ammanna, a kibice już nie mogą doczekać się Zakopanego

12.01.2009

Do 57. Turnieju Czterech Skoczni to Austriacy mieli wyraźny kompleks dwukrotnego mistrza olimpijskiego z Salt Lake City. Ammann nigdy wcześniej nie miał przecież takiej serii zwycięstw. Razem z konkursem w Oberstdorfie wygrał w tym sezonie już pięć konkursów PŚ. Jednak w drugich zawodach TCS się zaciął, a raczej został zatrzymany przez Wolfganga Loitzla. W sobotę po pierwszej serii wydawało się, że wszystko wraca do przedturniejowej normy. Ammann poszybował daleko, na 207,5 m. Prowadził z ogromnym zapasem. Odpowiedź cesarsko-królewskiej armii, no bo jak nazwać drużynę, w której co zawodnik, to mistrz świata, igrzysk czy zdobywca Kryształowej Kuli, była jednak nokautująca. Wprawdzie miał to być konkurs Loitzla, który pochodzi z miejscowego klubu WSC Bad Mitterndorf, lecz po pierwsze chyba nie poradził sobie z presją, a po drugie najwyraźniej nie jest lotnikiem. Zastąpił go jednak bardzo udanie Gregor Schlierenzauer. I to jak! Wiecznie uśmiechnięty młokos z Innsbrucka uzyskał w drugiej serii aż 215,5 metra, bijąc przy okazji rekord skoczni. Ammann był tak zaskoczony, że wylądował aż o 20 metrów bliżej. W niedzielę znów walczył. Znów był wysoko, ale na Schlierenzauera w ten weekend nie było mocnych.

Wciąż miota się Thomas Morgenstern. Widać, że jest mocny, ale znów musi walczyć ze swym starym demonem – presją, którą narzuca sobie sam, chęcią wygrywania, udowodnienia, że to on jest najlepszy. Narzekając na formę Adama Małysza i naszej kadry, warto może spojrzeć na jego tegoroczne dokonania. Ani razu nie stał na podium. W Bad Mitterndorf był ledwie szósty i dziewiąty, a przecież broni Kryształowej Kuli.

W zeszłym sezonie, gdy Małysz osiągał mniej więcej takie same wyniki, zwolniono trenera Polaków, Hannu Lepistoe. Fin pracuje teraz nad tym, by w piątek i sobotę Adam nie musiał tłumaczyć się na Wielkiej Krokwi dziennikarzom i tysiącom kibiców. Oby mu się udało. Wieści, które dochodzą z Lahti, mówią, że „idzie ku dobremu”. W Zakopanem pogoda wymarzona i tak ma być do weekendu. Nam pozostaje wierzyć, że magia Wielkiej Krokwi jeszcze raz zadziała. A jeśli nie, to z całą pewnością będziemy mogli się pasjonować fascynującą walką Simona Ammanna i Gregora Schlierenzauera.

Robert Małolepszy

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/01/12