Antyterroryści pilnują Kasprowego
13.01.2009
– Wiem, że ci policjanci doskonale jeżdżą na nartach i są świetnie wyposażeni – zapewnia Paweł Skawiński, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego. Jak dodaje policja, obecność funkcjonariuszy na stoku ma działać przede wszystkim prewencyjnie. – Już sam widok umundurowanego policjanta powinien zadziałać uspokajająco na tych, którzy brawurowo i niebezpiecznie jeżdżą – zaznacza Monika Kraśnicka-Broś, rzeczniczka prasowa Komendy Powiatowej Policji w Zakopanem.
Co prawda alkomatów patrole przy sobie nie mają, ale jeśli pijany narciarz będzie zagrażał innym na stoku, zostanie z niego usunięty. – Trasa narciarska to miejsce publiczne jak każde inne – podkreśla Kraśnicka-Broś. – Mamy więc podstawy do takiego działania. Policjanci mają się również zajmować ustalaniem personaliów uczestników wypadków narciarskich. Coraz częściej zdarza się bowiem, że osoba, na którą najechał inny narciarz, decyduje się na drodze sądowej walczyć o odszkodowanie.
Każdemu patrolowi policyjnemu towarzyszy strażnik parku. TPN chce bowiem pilnować, aby narciarze nie jeździli poza wyznaczoną trasą. Można za to dostać nawet do 500 zł mandatu. Obecność patroli policyjnych na Kasprowym popiera także TOPR. – To ma identyczne działanie jak tablica przy drodze z napisem „fotoradar” czy widok stojącego radiowozu. Zawsze wtedy kierowcy zdejmują nogę z gazu. Podobnie jest na stokach narciarskich – twierdzi Adam Marasek, ratownik.
Sami narciarze jeżdżący na Kasprowym z obecności policji są zadowoleni. – Będzie mniej szaleńców i samobójców – uważa Marek Piechnik, narciarz z Wrocławia. – Jak widać panów w czarnych strojach, od razu robi się spokojnie.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/01/13
