Zakopane — portal z-ne.pl

Norwegowie patrzą na Tomka Sikorę z irytacją

14.01.2009

Norwegowie patrzą na Tomka Sikorę z irytacją

Już dziś ruszają kolejne zawody biatlonowego Pucharu Świata w Ruhpolding, ale ciągle w pamięci mamy niedzielne emocje w Oberhofie. Panie trenerze, co się stało podczas strzelania w biegu masowym? Tomasz Sikora spudłował aż 5 razy!

Nie róbmy dramatu. Warunki na strzelnicy były straszne, wiatr wiał ze wszystkich stron. Tylko jeden zawodnik strzelał bezbłędnie, a to o czymś świadczy. Na szczęście biatlon to także bieg, a pod tym względem Tomek prezentuje się wybornie.

W biegu miał trzeci czas.

I to z minimalnymi stratami do najszybszych. Ta forma biegowa utrzymuje się niemal od początku sezonu, więc chyba się trzeba do tego przyzwyczaić. Jego prowadzenie w Pucharze Świata wynika z tego, że pokonuje okrążenia w czasie, w którym inni są dopiero na 3/4 trasy.

Liczył Pan na bieżąco miejsca Tomasza i Svendsena w kontekście walki o prowadzenie w Pucharze Świata?

Nigdy tego nie robię. Dopiero na mecie, gdy dostaliśmy końcowe wyniki i klasyfikacje, wiedzieliśmy, że Tomek pozostanie liderem. W tym sporcie nie chodzi o koszulkę żółtą czy czerwoną, tylko o tytuły i medale. Dla nas, jak i dla najważniejszych zespołów, Puchar Świata to rodzaj treningu przed mistrzostwami świata i igrzyskami.

Ale nie zaprzeczy Pan, że spełniło się jedno z marzeń Tomasza Sikory?

Spełniło się, jasne, że tak. Bycie liderem to znak, że jest się mocnym, że ten sezon jest znakomity, skupia się na tobie uwaga mediów, rywale zastanawiają się, jak cię pokonać. Ale niema sensu pławienie się w zachwytach, bo w biatlonie wygrać może każdy z czołowej 50. Raz jesteś na szczycie, a raz daleko. Proszę spojrzeć na Sumanna: w sobotę strzelał bezbłędnie, a zajął dopiero 40. miejsce, dzień później dwa razy się pomylił i zwyciężył.

Uda się utrzymać koszulkę?

Oj, ciężko będzie. Tanio skóry nie sprzedamy. Trochę jeszcze zostało startów. Cieszmy się tym, co mamy, bez popadania w euforię. Zawsze trzeba pamiętać, że najważniejszym startem jest ten, który dopiero nas czeka.

Widzi Pan jakąś złość czy zazdrość u innych ekip?

Złość to może nie, ale z tą zazdrością i irytacją coś chyba jest na rzeczy. Szczególnie u Norwegów. Oni się przyzwyczaili, że mają w zespole lidera PŚ, a tu nagle pojawia się Tomek i zaczyna odgrywać pierwszoplanową rolę. To ich zaskoczyło, chociaż do czołówki należymy już przecież od dawna. Nie mamy jednak zamiaru przejmować się tym, co mówią o nas, przede wszystkim patrzymy na siebie. Patrzymy, i nie ma co ukrywać, że się do siebie uśmiechamy. I to z dużą satysfakcją.

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/01/14