Zakopane — portal z-ne.pl

Lepistoe: Będę trenerem Małysza aż do Vancouver

15.01.2009

Lepistoe: Będę trenerem Małysza aż do Vancouver

Ostatni tydzień Adam Małysz spędził w Lahti i trenował pod Pańskim okiem. Wrócił do formy, udało się znaleźć i poprawić błędy, które popełniał?

Zacznijmy od tego, że to nie były błędy, a raczej braki w technice. Adam przede wszystkim za szybko odbijał się na progu i miał złą parabolę lotu. Pracowaliśmy nad tym przez cały czas. Jest trochę lepiej, lecz nie spodziewajcie się cudu. Przełomu jeszcze teraz nie będzie.

A kiedy?

Nasz plan zakłada, że Adam formę osiągnie podczas lutowych mistrzostw świata w Libercu.

Co to znaczy nasz? Czy będzie dalej prowadził Pan Adama? Jeszcze tydzień temu mówił Pan w jednym z wywiadów, że na dziś nie wchodzi to w rachubę.

Tydzień temu sytuacja była inna. Adam zadzwonił i poprosił o doraźną pomoc. Nie mogłem mu odmówić. Teraz ta doraźna pomoc przekształci się w dłuższą terapię. A dzieje się tak, dlatego że jestem po rozmowach z władzami związku narciarskiego i jest wola współpracy.

Na jak długo?

Dziś mogę powiedzieć, że nieoficjalnie to już jestem nawet trenerem Adama. Jeśli wszystko zostanie dograne, umowy podpisane, to plan zakłada, że poprowadzę go aż do przyszłorocznych igrzysk olimpijskich w Vancouver.

Tylko Małysza?

Nie interesuje mnie praca z całą polską kadrą. Chcę pomóc Adamowi. On jest najważniejszy.

Stanie Pan na wieży trenerskiej już w piątek w Zakopanem?

Nie. Dyrektor zawodów w Zakopanem Lech Nadarkiewicz przysłał nawet bardzo miłe, serdeczne zaproszenie, ale do końca stycznia mam kontrakt z fińską telewizją na komentowanie zawodów PŚ. Dopiero po tym terminie będę dyspozycyjny.

Będziecie ćwiczyć w Lahti?

Nie. Ja przyjadę do Wisły. Adam ma tam przecież pod domem nowiutką, bardzo nowoczesną skocznię. Trening w domu, gdy rodzina jest na wyciągnięcie ręki, może mu bardzo pomóc. Wisła będzie więc naszą główną bazą.

Adam wystartuje w kolejnych zawodach Pucharu Świata w Vancouver i Sapporo?

Do Vancouver pojedzie, ale jeszcze beze mnie. Do Sapporo już nie. Wróci do Polski i znów będzie pracować nad techniką. Konkursów w Vancouver nie można odpuścić, bo przecież odbędą się tam za rok konkursy olimpijskie i te skocznie trzeba poznać.

Może Pan jeszcze zdradzić jakieś szczegóły planu przywracania Małyszowi formy?

Będzie kompleksowy i tyle na ten temat.

W Lahti Adam przeszedł badania. Nasi trenerzy cały czas twierdzili, że Małysz ma swą słynną moc, a brakuje techniki. Wasze testy to potwierdziły?

Po pierwsze to niemożna do końca obiektywnie stwierdzić, czy ktoś ma supermoc, czy nie. Jeśli już mam ją określić u Adama, to powiedziałbym że jest duża, ale nie bardzo duża. Jednak w skokach to technika jest ważniejsza. Jeśli ktoś nie ma braków w tym elemencie, to poleci dalej od tego, który ma moc, a nie ma techniki. Dlatego nie można skupiać się wyłącznie na treningu siłowym.

To jest właśnie ten błąd, który popełnił nasz sztab szkoleniowy?

Nie chcę się na ten temat wypowiadać poza tym, że przyczyny spadku formy Adama są bardziej złożone i na pewno nie mają nic wspólnego z jego wiekiem, co sugerowały polskie media. On jest wybitnym zawodnikiem, lecz nawet najwięksi muszą mieć słabsze okresy. Każdy je miał: Ahonen, Jacobsen, Schmitt czy Morgenstern, że wyliczę tych znanych zawodników z ostatnich lat.

Na co możemy liczyć w Zakopanem ze strony Małysza? Pod Tatry nie przyjeżdża kilku silnych rywali. Rezerwowe składy przyślą Finowie i Norwegowie.

To wcale nie oznacza, że poziom zawodów będzie choć trochę niższy. A jeśli chodzi o Adama, to niczego wam nie obiecam.

Medalu podczas mistrzostw świata w Libercu też?

Tym bardziej. Ale jeśli Małysz zdobył medal podczas MŚ w Sapporo dwa lata temu, to dlaczego teraz nie może. Wtedy też miał kryzys, później zaś zdobył Puchar Świata.

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/01/15