Małysz: Odzyskałem chęć do dobrego skakania
16.01.2009
Przyszło Panu skakać akurat w momencie gdy pogoda nieco się pogorszyła. W tym kontekście 124 metry w kwalifikacjach trzeba ocenić jako udany skok.
W takich warunkach trzeba było się skoncentrować na technice na progu i to wyszło.
Ostatnio trenował Pan w Lahti z Hannu Lepistoe. Cel tego wyjazdu był jasny, miał Pan poprawić formę. Udało się?
Mam taką nadzieję. Oczywiście w konkursie wszystko się może wydarzyć, ale jestem pełen nadziei na udany start tutaj.
Mówi się coraz głośniej, że może Pan na stałe trenować z Lepistoe poza resztą polskiej kadry. Jak Pan odnosi się do tego pomysłu?
To już bardziej pytanie do kierownictwa związku, naszego sztabu trenerskiego. Te decyzje będą zapadać poza mną. Oczywiście w tym wszystkim chodzi o to, żeby forma była wysoka, ale wszystkie decyzje muszą zapadać w spokoju, bez zbędnych emocji. Ja jestem zainteresowany stałą współpracą z Hannu, ale tak jak powiedziałem wcześniej, decyzje będą zapadać poza mną.
Czyli jest szansa na powstanie Team Małysz?
Takie spekulacje to już jest za bardzo wybieganie w przyszłość. Oczywiście chciałbym mieć grupę ludzi, którzy pomogą mi osiągnąć jak najlepszą dyspozycję, ale jak to będzie wyglądało, zobaczymy.
Wróćmy do Zakopanego. Konkursy tutaj to dla Pana coś specjalnego?
Z jednej strony fajnie jest tutaj skakać, bo przecież to jest mój obiekt, tutaj czuję się jak w domu. Tutaj mogę liczyć najbardziej na wsparcie moich kibiców. Z drugiej strony starty tu są dla mnie stresujące, jest to dla mnie dodatkowe obciążenie, bo oczekiwania są w Zakopanem zawsze o wiele większe. A teraz dochodzi jeszcze sprawa niepewności, czy ta praca, którą wykonaliśmy w Lahti, przyniosła spodziewany efekt. Dlatego potrzebuję przede wszystkim spokoju. Muszę skoncentrować się na technice skoków. Jeśli to mi się uda, to można się spodziewać dobrych zawodów, a nawet przełomu w tym sezonie.
Prezes PZN Apoloniusz Tajner mówił, że z Lahti wrócił Pan odmieniony, w znacznie lepszym humorze.
Po skokach w Garmisch-Partenkirchen byłem załamany. Potrzebowałem jakiegoś bodźca. W Lahti rozmawialiśmy o wielu różnych rzeczach, zresztą nie tylko z Hannu Lepistoe, ale też z kilkoma innymi fińskimi trenerami. Te rozmowy spowodowały, że poprawił mi się nastrój. Wierzę w to, co oni do mnie mówią, wierzę w ich wskazówki. Zresztą pracę tam zaczęliśmy od testów, które jasno pokazały, że jestem bardzo dobrze przygotowany do sezonu. Okazało się, że muszę popracować przede wszystkim nad odbiciem. Jak to poprawię, to będzie dobrze.
Czyli odzyskał Pan chęć do skakania?
Odzyskałem chęć do dobrego skakania...
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/01/16

