Forma Małysza idzie w górę
16.01.2009
– Nie pamiętam takiej sytuacji – cieszył się prezes Polskiego Związku Narciarskiego, Apoloniusz Tajner. Inna sprawa, że odległości osiągane przez naszych reprezentantów były różne. I tak jednak wszyscy czekali na start Adama Małysza. Najlepszy polski zawodnik ostatnio nie skakał w konkursach Pucharu Świata, bo po tym jak słabo spisywał się w Turnieju Czterech Skoczni, wolał skoncentrować się na pracy z Hannu Lepistoe. Pojechał do Finlandii i tam szukał odpowiedzi na pytanie, jak poprawić swoje skoki. Poprawa formy miała być widoczna właśnie w Zakopanem.
Choć przed dzisiejszym konkursem trzeba być ostrożnym w prognozach, to wygląda na to, że dyspozycja mistrza z Wisły rzeczywiście poszła w górę. Widać to było już na treningu, na którym Małysz poszybował na odległość 136 metrów, czym wzbudził oczywiście entuzjazm kibiców. Był to najdłuższy skok serii treningowej. Za Polakiem uplasowali się Wolfgang Loitzl oraz Gregor Schlierenzauer. Nas cieszyć również mogła dobra postawa Łukasza Rutkowskiego, który jako drugi z Polaków przekroczył granicę 130 metrów, co dało mu piąte miejsce na treningu. W kwalifikacjach Rutkowski potwierdził niezłą dyspozycję. Skoczył 124 metry, co dało mu razem z Adamem Małyszem czwarte miejsce. Rezultat pana Adama trzeba ocenić nieco wyżej, bo skakał w momencie gdy warunki pogodowe pogorszyły się znacznie i spore grono skoczków miało problemy, żeby w ogóle przekroczyć granicę 120 metrów.
– Możemy być zadowoleni z postawy naszych skoczków, bo potwierdzili niezłą dyspozycję, jaką prezentowali podczas treningów – podsumował trener Łukasz Kruczek. – Oczywiście cieszymy się, że cała dziesiątka znalazła się w konkursie, bo rzeczywiście nie dzieje się tak codziennie, ale nie zapominamy też, że do Zakopanego nie przyjechało jednak kilku skoczków ze światowej czołówki, co zapewne miało wpływ na takie rezultaty.
Kwalifikacje wygrał Rosjanin Denis Korniłow, który uzyskał 132,5 metra. Drugi był Włoch, Andrea Morassi ze skokiem na odległość 127,5, a trzeci Słoweniec Rok Urbanc (124,5 m). Skoczkowie mieli wczoraj dobre warunki do skakania, ale właśnie do momentu gdy skoczył Korniłow. W momencie gdy Rosjanin wylądował zaczęło trochę wiać, szczególnie na górze i organizatorzy na moment przerwali zawody. Udało się je wznowić po kilkunastu minutach, ale ponieważ zaczął padać śnieg i lekko wiał wiatr, to i odległości nie były już imponujące.
Z czołowej dziesiątki Pucharu Świata na skoki w kwalifikacjach zdecydowało się dziewięciu skoczków. Zrezygnował jedynie Rosjanin Dimitrij Wasiljew. Świetną formę prezentowaną ostatnio, potwierdził natomiast Gregor Schlierenzauer. Jego skok na odległość 134,5 metra był najlepszy w kwalifikacjach i stawia Austriaka w roli faworyta dzisiejszego konkursu. Schlierenzauerowi nieco ustąpił Szwajcar Simon Ammann, który skoczył na odległość 132 metry. Szwajcar też jest kandydatem do miejsca na podium.
Pod Giewontem wszyscy liczą jednak na to, że znajdzie się na nim miejsce również dla Adama Małysza, a polski mistrz udowodni, że nie zapomniał skakać na najwyższym światowym poziomie. Przy okazji wczorajszego powrotu na skocznię Adama Małysza rozgorzały również spekulacje, czy najlepszy polski skoczek zostanie wyłączony z naszej kadry i będzie trenował indywidualnie w tzw. teamie Małysza, na którego czele stanąłby Hannu Lepistoe. Wszyscy z polskiego sztabu, a również sam zainteresowany unikali jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy tak to będzie funkcjonowało w najbliższym czasie. – Na pewno będziemy chcieli skorzystać z doświadczenia Hannu, zwłaszcza że Adamowi dobrze się współpracuje z tym trenerem. Czy jednak przyjmie to formułę specjalnego teamu pokaże czas.
Bartosz Karcz
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/01/16

