Polka królową olimpijskiej trasy – Vancouver zdobyte!
19.01.2009
Jednak Justyna Kowalczyk udowodniła, że jest w życiowej dyspozycji i w niecałe dwa tygodnie po dobrym wstępie w prestiżowym Tour de Ski była niemal nie do zatrzymania na trasie, która za rok będzie gościła olimpijczyków. Już w piątek przestrzegła konkurentki, że jest bardzo mocna.
– Czuję, że moja dyspozycja nie jest jeszcze najwyższa, ale idzie do góry – zapowiadała przed zawodami. I rzeczywiście: zajęła drugie miejsce w sprincie. Kropkę nad „i” postawiła w sobotę. Bieg łączony (7,5 km techniką klasyczną + 7,5 km dowolną) rozegrała doskonale taktycznie.
Faworytką pierwszej konkurencji była Włoszka Marianna Longa. I Polka konsekwentnie jedynie pilnowała rywalki. Nie straciła zimnej krwi nawet wtedy, gdy Longa nieco szybciej zmieniła narty na te przystosowane do „łyżwy”. Kowalczyk spokojnie dogoniła Włoszkę i pilnowała ją przez kolejne pięć kilometrów. Wreszcie, na pierwszym podbiegu ostatniej pętli, zaatakowała. Longa próbowała jeszcze zerwać się do walki, ale była wyczerpana ciągłym narzucaniem tempa. Justyna oddaliła się o kilka metrów i systematycznie zwiększała przewagę. Podczas 2,5-kilometrowej ucieczki zyskała osiem sekund nad Longo. Trzecia, Włoszka Arianna Follis, była na mecie wolniejsza o 46 s!
Dzięki temu Polka wzbogaciła się o 15 tys. franków szwajcarskich za pierwsze miejsce. Dzień wcześniej dostała czek na 10 tys. W tym sezonie ambitna dziewczyna z Kasiny Wielkiej zarobiła już prawie 212 tys. zł. (73 625 franków). Równie ważny jest jednak dorobek punktowy. Pod nieobecność czołówki Kowalczyk odrobiła 180 pkt i umocniła się na czwartym miejscu w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata (teraz ma 854 pkt). Wyprzedza ją Finka Aino Kaisa Saarinen (978 pkt), jej rodaczka Virpi Kuitunen (907) i Słowenka Petra Majdic (893).
Za tydzień kolejna szansa na odrobienie punktów. PŚ wraca do Europy (Otepaeae). W Estonii Polka po raz pierwszy stanęła na pucharowym podium (2006) i odniosła swoje pierwsze zwycięstwo (2007). W sumie ma ich na koncie trzy, a na podium stała 11 razy.
– Lubię trasę w Estonii. To dla mnie jedno z tych magicznych miejsc, do których chętnie wracam – przekonuje królowa polskiej zimy.
Oskar Berezowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/01/19

