Zakopane — portal z-ne.pl

Schlierenzauer: Musi powiać, żeby myśleć o rekordzie

19.01.2009

Schlierenzauer: Musi powiać, żeby myśleć o rekordzie

W sobotę skoczył Pan 138,5 i do poprawienia rekordu Wielkiej Krokwi zabrakło zaledwie 1,5 m. Czy gdyby sędziowie podnieśli belkę, to dałby Pan radę ustanowić nowy rekord obiektu?

Nie, raczej nie dałbym rady. Na skoczni panowały zmienne warunki atmosferyczne, zwłaszcza niekorzystne było to, że zupełnie nie wiało pod narty. Bez tego nie ma mowy o pobiciu rekordu skoczni. Jestem jednak i tak zadowolony, bo Wielka Krokiew to jedna z moich ulubionych skoczni i zawsze cieszę się na przyjazd do Zakopanego. Startowanie przy tak wspaniałej publiczności jest czymś niesamowitym, a zwycięstwo to prawdziwy „odjazd”.

Po konkursach w Zakopanem Pana strata do prowadzącego w klasyfikacji Szwajcara Simona Ammanna zmalała do dwóch punktów. Czy w związku z tym wybierze się Pan do Sapporo, by ewentualnie powiększyć przewagę nad rywalami? Pewnie większość skoczków z czołówki nie pojedzie tam, by szykować formę na Mistrzostwa Świata w Libercu.

Jeszcze nie wiem, czy tam pojadę. Zdecydujemy o tym dopiero po konkursach w Vancouver. Po drugie nie patrzę na to, co robią rywale. Myślę tylko o sobie.

Może warto by było dogadać się z innymi skoczkami z czołówki i solidarnie nie jechać na Puchar Świata do Japonii?

To nie wchodzi w grę.

W Zakopanem zabrakło sześciu zawodników z czołówki Pucharu Świata. Czy któryś z nich może włączyć się do walki o Kryształową Kulę?

Wolfgang Loitzl już odpowiadał na to pytanie, a ja w pełni się z nim zgadzam: reszta skoczków ma zbyt dużą stratę, by dogonić czołówkę, czyli mnie, „Wolfiego” i Ammanna. Jednak choćby mój kolega z kadry Thomas Morgenstern może być groźny w drugiej części sezonu i walczyć o medal mistrzostw świata.

Przed sezonem mówiło się tylko o Panu i właśnie o „Morgim”, jako o żelaznych kandydatach do walki o zwycięstwo w Pucharze Świata. Był Pan zaskoczony, że najgroźniejsi okazali się Ammann i Loitzl?

Nie, wcale. Simon już latem skakał regularnie na wysokim poziomie, a o Wolfgangu, od kiedy trenuję w kadrze, zawsze wiedziałem, że jest niezwykle mocny. Pytanie było tylko jedno: kiedy jego forma wreszcie eksploduje?

Gdyby musiał Pan wybrać w tym sezonie, to jakie trofeum chciałby Pan zabrać do domu: złoty medal mistrzostw świata w Libercu czy Kryształową Kulę?

Obu tych osiągnięć nie mam jeszcze w swoim dorobku, więc najchętniej i jedno, i drugie.

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/01/19