Zakopane — portal z-ne.pl

Następcy Adama lecą zbyt krótko

19.01.2009

Następcy Adama lecą zbyt krótko

Rodzina twierdzi, że Murańka ma teraz skoncentrować się na szkole i treningach. Podobnie na całą sprawę zapatruje się prezes Polskiego Związku Narciarskiego, Apoloniusz Tajner.

– Całe to zamieszanie wokół Klimka robione przez media było niepotrzebne – nie ma wątpliwości Tajner. – Murańka w spokoju trenować i podnosić umiejętności. Im ciszej będzie teraz wokół niego, tym lepiej – twierdzi prezes PZN.

Murańka mógł wystartować w tegorocznych konkursach, ale nie przebrnął wewnętrznych eliminacji w polskiej kadrze. Dlatego zamiast skakać pod Giewontem, pojechał do Bischofshofen na Puchar Kontynentalny, gdzie spisał się słabo.

– Klimek jest dużym talentem, lecz on stale rośnie, co nie pozostaje bez wpływu na jego obecne starty – dodaje Tajner. – Ma problemy z masą ciała, musi się z tym wszystkim ułożyć. Murańka nie jest jedynym zawodnikiem, który w najbliższych latach ma poczynić takie postępy, by z powodzeniem skakać w PŚ. Nie ma co jednak raczej liczyć na to, że wśród najmłodszych skoczków jest talent na miarę Adama Małysza.

– Do Adama nawet nie ma co w tej chwili przymierzać któregokolwiek z naszych skoczków – brutalnie rozwiewa nadzieje Tajner. – Takie talenty jak Adam rodzą się raz na kilkadziesiąt lat. Jednak cały czas możemy liczyć na Kamila Stocha, który ma możliwości, żeby na stałe plasować się w czołowej piętnastce Pucharu Świata. Spore możliwości ma również Łukasz Rutkowski, który powinien rywalizować ze Stochem o numer dwa po Małyszu.

Stoch czy Rutkowski to skoczkowie już teraz startujący z lepszym lub gorszym skutkiem w Pucharze Świata. Obok nich rośnie jednak kilku znacznie młodszych zawodników, z którymi można wiązać duże nadzieje. Nieco ożywienia w rozwój skoków w Polsce wniósł Lotos Cup, czyli cykl zawodów, które mają odkrywać talenty. Występuje w nich regularnie po kilkudziesięciu zawodników, ale...

– Na czołowych miejscach ciągle plasują się ci sami skoczkowie – mówi trener reprezentacji Polski, Łukasz Kruczek. Bracia Miętusowie czy Kotowie są oczywiście naszą nadzieją, lecz na większe efekty Lotos Cup przyjdzie jeszcze trochę poczekać. Przykładowo w sobotnim konkursie w Zakopanem, Maciej Kot zajął dopiero 47. miejsce, czyli czwarte od końca. Akurat ten zawodnik może jednak czynić bardzo szybkie postępy, bo prócz talentu widać wyraźnie, że ma dobrze poukładane w głowie. Po zakopiańskim konkursie powiedział m.in.: – Moja forma nie jest ostatnio najlepsza. Mam problemy z pozycją dojazdową. Prawdopodobnie jest to związane z tym, że stale rosnę, więc ciężko wszystko poukładać. Potrzebuję spokojnego treningu.

Właśnie, ci chłopcy potrzebują spokojnej pracy, bo żeby zostali skoczkami, którzy będą w stanie namieszać w Pucharze Świata, to trzeba jeszcze poczekać. Najważniejsze jednak, że sami w to mocno wierzą.

– Każdy z nas, młodych zawodników, który rozpoczyna karierę, liczy na to, że znajdzie się w światowej czołówce, że może kiedyś będzie o nas tak głośno, jak teraz o Adamie – dodaje Maciej Kot. – Gdybyśmy w to nie wierzyli, to lepiej byłoby odstawić narty do kąta.

Bartosz Karcz

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/01/19