Zakopane — portal z-ne.pl

Tomasz Sikora nie schodzi z podium PŚ

24.01.2009

Tomasz Sikora nie schodzi z podium PŚ

Biatlonista Dynamitu Chorzów zajął wczoraj trzecie miejsce w sprincie, przegrywając tylko z drugim na mecie Szwedem Bjoernem Ferry i liderem Pucharu Świata – Norwegiem Emilem Hegle Svendsenem. To 20. podium w karierze Sikory, który ten sezon już może zaliczyć do najbardziej udanych. Do tej pory najczęściej w czołowej trójce (cztery razy) meldował się w pucharowych zmaganiach 2005/2006. Obecnie ma pięć miejsc na podium, a forma wodzisławianina wskazuje na dalsze sukcesy.

W sobotę odbędzie się bieg pościgowy, w którym liczą się czasy uzyskane w sprincie. Sikora ma jeszcze jeden cel, o którym mówi głośno: – Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Chciałbym odzyskać żółty plastron lidera Pucharu Świata. Trochę krótko mogłem się nim cieszyć.

Na razie Sikora może cieszyć się z tego, że zachował czerwony plastron lidera biegów sprinterskich. W tej klasyfikacji ma 256 punktów, a Svendsen – 244. W piątek Polak wystartował na trasę z odległym 78. numerem, dzięki czemu kontrolował poczynania większości rywali. Po pierwszym bezbłędnym strzelaniu na leżąco był czwarty. Drugie strzelanie (na stojąco) również było be z pudła, a nazwisko Sikory pojawiło się na drugim miejscu, ze stratą 4,6 sekundy do Svendsena. Norweg stojąc na mecie z niepokojem obserwował wydarzenia na trasie. Polak starał się niwelować straty, przez chwilę brakowało tylko 3,8 sekundy. W czasie biegu trochę przeszkodził Sikorze zaliczający karną rundę Austriak Simon Eder. Widać było, że wicelider Pucharu Świata został nieco wybity z rytmu. Na mecie był drugi, lecz brakowało mu do Svendsena już 6,7 sekundy.

To nie był koniec emocji, bo z nr 82. biegł jeszcze Ferry, który zdołał wyprzedzić Polaka! Różnice są jednak minimalne, a to gwarantuje emocje w dzisiejszym biegu pościgowym. Co na to wszystko król biatlonu – Ole Einar Bjoerndalen?

Słynny Norweg stracił wczoraj trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej i jest teraz czwarty. Nie stało się to jednak za sprawą słabszej dyspozycji Bjoerndalena, tylko pod jego nieobecność. Norweski mistrz postanowił zrobić sobie wolne, co jest jedną z metod przygotowań do lutowych mistrzostw świata w Korei Południowej. Podobno ma pobiec w niedzielnym biegu masowym, ale to jeszcze nic pewnego.

Dzięki temu manewrowi Bjoerndalena spokojniejszy weekend mają nie tylko bezpośredni rywale Norwega, ale również legendarny szwedzki narciarz Ingemar Stenmark, który 86 razy zwyciężył w zawodach zimowego Pucharu Świata, co jest rekordem wszech czasów.

Bjoerndalen ma na koncie 84 pucharowe wygrane (w tym jedno w narciarskim biegu bez karabinu). Wydawało się, że właśnie w Anterselvie zabierze rekord Stenmarkowi...

Sikora rozpoczął rywalizację w Anterselvie od pokwitowania 5 tysięcy euro (tyle płacą organizatorzy za 3. miejsce). W sobotę i niedzielę ma być dodatkowo dopingowany przez rodzinę, która wybiera się do Włoch. Smutny jest pewnie Krzysztof Pływaczyk, bo zajął wczoraj 61. miejsce, co oznacza, że nie pobiegnie w biegu pościgowych. W tej konkurencji startuje czołowa „60” ze sprintu.

Tomasz Kuczyński

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/01/24