Zginął na Kozińcu
26.01.2009
Tragiczne zdarzenie miało miejsce na polnej drodze, która znajduje się obok głównej trasy narciarskiej. Chłopiec, mimo że jeździł w kasku, doznał bardzo ciężkich urazów ciała. Dyżurujący na stoku ratownik wezwał śmigłowiec, którym przetransportowano 14-latka do nowotarskiego szpitala. Niestety, jego reanimacja nic dała rezultatu. Chłopiec zmarł.
– W momencie mojego przybycia, na miejscu wypadku już był człowiek, który cały czas reanimował chłopaka – opowiada Mirosław Zieliński, ratownik TOPR, który pełnił w sobotę dyżur na Kozińcu. To pierwszy śmiertelny wypadek narciarski na Podhalu w tym roku. 14-latek przyjechał pod Tatry na zimowisko. Grupa licząca 22 chłopców od 14 do 17 lat zatrzymała się w Małem Cichem. Razem z nastolatkami przyjechało trzech opiekunów.
– Z naszych wstępnych ustaleń wynika, że na stoku narciarskim w Czarnej Górze w sobotę byli wszyscy uczestnicy zimowiska – mówi Monika Kraśnicka-Broś, rzecznik zakopiańskiej policji. Chłopcy zostali podzieleni na podgrupy, każdą nadzorował jeden z opiekunów.
– Z zeznań uczestników zimowiska wynika, że chłopiec, który zginął, jeździł już kilka lat na nartach i radził sobie na stoku całkiem dobrze – opowiada rzeczniczka zakopiańskiej policji.
Ze względu na ciężki stan poszkodowanego i brak miejsca na oddziale intensywnej terapii 14-latka przewieziono do szpitala w Nowym Targu.
– Chłopiec przez półtorej godziny był reanimowany. Niestety, bez jakiegokolwiek widocznego efektu. Najbardziej prawdopodobna przyczyna zgonu to poważne obrażenia mózgu i samej głowy – relacjonuje Krzysztof Sudoł, wicedyrektor nowotarskiego szpitala.
Wypadek w Czarnej Górze, jest 5. wypadkiem śmiertelnym narciarza na podhalańskich stokach w ciągu kilku ostatnich lat. Do tragicznych w skutkach zdarzeń doszło już wcześniej w Szczawnicy, Gliczarowie Górnymi Rabce.
P. Bolechowski, J. Słowik
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/01/26

