TOPR zapewnia, że stoki na Podhalu są bezpieczne
28.01.2009
To rodzi poważne pytanie, czy trasy narciarskie pod Tatrami – a jest ich około 100 – są bezpieczne. Ratownicy TOPR uważają, że te na terenie Zakopanego i okolic – tak, sprawdzili je bowiem i mogą stwierdzić, że spełniają wszystkie normy.
Co więc zawiodło, gdy 14-latek z Siedlec, jadąc na nartach na stoku w Czarnej Górze z dużą prędkością, wyleciał poza oznakowaną trasę, potem uderzył w utwardzony brzeg drogi polnej? (Mimo natychmiastowej reanimacji ratownika TOPR dyżurującego na stoku i transportu chłopca śmigłowcem do szpitala lekarz stwierdził jego zgon). Wstępnie ocenia się, że chłopiec zginął na skutek urazów głowy, mimo że jeździł w kasku. Potwierdzić to ma sekcja zwłok. Śledztwo w tej sprawie trwa i na razie prokuratura nie chce mówić o przyczynach całego zdarzenia.
– Sprawdzamy, czy grupa i zmarły nieletni chłopiec mieli odpowiednią opiekę na stoku – wyjaśnia Zbigniew Lis, prokurator rejonowy w Zakopanem. Ważne jest ustalenie, czy na stoku zapewniono narciarzom odpowiednie bezpieczeństwo. Już wiadomo, że stacja narciarska w Czarnej Górze była sprawdzona pod tym względem i nie wzbudziła zastrzeżeń.
– W czasie takich kontroli sprawdzamy, czy w miejscach trudnych są odpowiednie zabezpieczenia – mówi Adam Marasek, ratownik TOPR. Jakie? – Czy są specjalne siatki wyłapujące narciarza, który wypada poza trasę, i specjalne materace. Na trasie powinny się również znajdować znaki informujące np. o zwężeniach. Każdy wyciąg i trasy muszą mieć regulamin mówiący o tym, co narciarz może zrobić, a co jest zabronione.
TOPR nie sprawdza pokrywy śnieżnej, bo ona w czasie sezonu zimowego zmienia się w zależności od pogody. To każdy właściciel stacji narciarskiej musi zadbać o odpowiednie warunki. Właściciele stacji potwierdzają, że każdy, aby prowadzić działalność, musi przejść odbiór trasy – i to nie tylko przez TOPR, ale również przez Transportowy Dozór Techniczny.
– Niestety, pomimo wielu zabezpieczeń nie mamy wpływu na zachowania narciarzy – mówi Katarzyna Strama ze stacji narciarskiej Nosal.
Narciarze nie narzekają na poziom bezpieczeństwa.
– Uważam, że tutaj na stokach jest w porządku – ocenia Tadeusz Cieśluk z Warszawy. – Trasy odgrodzono siatkami, tam gdzie trzeba, są materace. Należy tylko zachować zdrowy rozsądek.
Przemysław Bolechowski
Ratownicy muszą czuwać na stoku
Naczelnik Grupy Krynickiej GOPR Marek Wiater na co dzień zajmuje się tym, jak w Krynicy-Zdroju kursuje gondolowa kolej linowa na Jaworzynę, i sprawdza, czy stoki zjazdowe pełne narciarzy są bezpieczne.
– Nie ma co kryć, że bezpieczeństwo na stoku w 90 procentach zależy od narciarzy. Reszta to przygotowanie trasy, a zwłaszcza terenu do niej przyległego. Trasa zjazdowa musi być wyraźnie wyznaczona dobrze widocznymi tyczkami, najlepiej elastycznymi. Na samej jej górze powinna być sporych rozmiarów mapka pokazująca przebieg całej trasy. Najważniejsze są jednak pobocza. Tam w pobliżu trasy zjazdowej nie może być przeszkód nienaturalnych, choćby urządzeń naśnieżających i słupów oświetleniowych. Drzewa powinny znajdować się w sporej od niej odległości. Oczywiście, nie ma co oczekiwać materaców na każdym drzewie, bo to byłby absurd. Ważna jest też stała obecność ratowników GOPR lub TOPR na stoku. (sś)
Bezpieczna jazda według FIS
-
Powinniśmy zachowywać się tak, aby nie zagrażać innym użytkownikom trasy.
-
Po trasie musimy jechać z bezpieczną prędkością, dostosowaną do warunków i liczby osób na trasie.
-
Podczas wyprzedzania musimy zachować odpowiednią odległość od osoby wyprzedzanej, która może nas nie widzieć i wykonać jakiś manewr.
-
Jeśli zatrzymujemy się, to tylko na skraju trasy. a Jeśli musimy podejść do góry, również robimy to skrajem trasy.
-
Jeśli zatrzymaliśmy się i chcemy się włączyć do ruchu, patrzymy, czy nie przetniemy drogi jadącemu szybko z góry.
Musimy bezwzględnie przestrzegać zasad i znaków obowiązujących na danej stacji. -
Na skrzyżowaniach tras nie ma osób uprzywilejowanych.
-
Jeśli widzimy osobę leżącą na stoku, należy się zatrzymać i wezwać pomoc.
-
Jeśli jesteśmy współuczestnikami lub świadkami wypadku narciarskiego, mamy obowiązek podać swoje dane personalne.
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/01/28

