Schlieri zwycięża w Sapporo, a Małysz w Wiśle
02.02.2009
Także rekord zwycięstw w sezonie jest w zasięgu Gregora. Najlepszy wynik to teraz 12 triumfów, a należy do Ahonena. Schlierenzauer ma też coraz większe szanse na pierwszą w karierze Kryształową Kulę. 19-letni Austriak już tydzień temu w Vancouver wyprzedził Simona Ammanna w klasyfikacji generalnej PŚ. Po zawodach w Sapporoma już 172 pkt przewagi nad Szwajcarem, który wyraźnie nie wytrzymuje bezpośredniej walki z Gregorem. W Vancouver był czwarty i szósty. W Sapporo dopiero siódmy.
– Opłaciło się tu przyjechać – powiedział po zakończeniu sobotnich zawodów Schlieri. Jeszcze w Zakopanem twierdził, że nie wie, czy poleci do Japonii.
Start w Sapporo odpuściła duża grupa zawodników: najlepsi Niemcy z Martinem Schmittem na czele, Norwegowie, Finowie i Czesi. Wszyscy szykują się do mistrzostw świata w Libercu, które już za dwa tygodnie. Do Japonii nie poleciał też Adam Małysz, który z Hannu Lepistoe trenował w Wiśle. W Polsce został też pierwszy trener Łukasz Kruczek, który pomagał i przyglądał się temu, co Lepistoe robi z Orłem z Wisły.
Polskę w Japonii reprezentowali Stefan Hula, Kamil Stoch, Piotr Żyła i Marcin Bachleda. Dwaj pierwsi spisali się bardzo przyzwoicie. Hula zajął 10. miejsce, Stoch 13. Wielkich nazwisk za nimi jednak nie znajdziemy. Wszyscy zawodnicy, którzy coś znaczą w tym sezonie, byli przed Polakami. Tym bardziej nie będziemy komentować ostatniego, 40. miejsca Bachledy i 38. Żyły. W niedzielę zawody w Sapporo odwołano z powodu zbyt silnego wiatru.
W najbliższy weekend konkursy w Willingen (drużynowy i indywidualny). Tam kadra wystąpi w komplecie. Po raz pierwszy na wieży stanie Lepistoe w roli indywidualnego szkoleniowca Małysza. Od dziś nasz mistrz ma ćwiczyć w Zakopanem. W niedzielę, na zakończenie tygodniowego zgrupowania na skoczni własnego imienia, wziął udział w zawodach o Puchar Prezesa Śląskiego Okręgowego Związku Narciarskiego. Wygrał, ale nie był zadowolony ze swoich skoków.
– Po tygodniu skakania jestem już trochę zmęczony – powiedział dziennikarzom. – Mnie ten start jest do niczego niepotrzebny, ale jest duża presja, by Adam wziął udział w zawodach – mówił z kolei już w piątek Lepistoe, który chyba w ogóle do końca nie jest zadowolony z tego, co działo się w Wiśle-Malince. Zamiast spokoju Adam musiał uśmiechać się codziennie do tłumów kibiców, którzy pielgrzymowali na skocznię.
Robert Małolepszy
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/02/02

