Jaśkowiec wyśniła złoto
05.02.2009
Była Pani pierwszoplanową postacią mistrzostw w Praz de Lys Sommand. Wyjeżdżając do Francji, liczyła Pani na medale?
Chciałam wypaść lepiej niż na poprzednich mistrzostwach, gdy byłam piąta. Oczywiście, że każdy marzy o medalu, ale muszę przyznać, że aż tak udanego startu się nie spodziewałam. O złocie wcześniej co najwyżej śniłam.
Trener Wiesław Cempa nie był aż tak zaskoczony...
Trochę chyba jednak był (śmiech). Wszystko zagrało znakomicie: i moja forma, i smarowania, i taktyka. To cudowne uczucie. A może to było zapisane gdzieś tam na górze? Na pewno jednak to efekt ciężkiej pracy, którą wykonałam.
W Liberce podczas mistrzostw świata seniorek też mierzy Pani w medal?
Spokojnie. Na razie jeszcze trochę czasu spędzę w szczęśliwym dla mnie Praz de Lys Sommand, bo panują tu znakomite warunki do trenowania, a potem pojadę na zgrupowanie do Szczyrbskiego Plesa na kolejne zgrupowanie.
Uciekła Pani od odpowiedzi.
Bo aż taką optymistką nie jestem, by tam nastawiać się na medal. Po prostu lepiej czasem nie zapeszać i poczekać na walkę na trasie, zamiast składać deklaracje.
Już zaczyna się porównywać Panią do Justyny Kowalczyk, która też sięgała po tytuły w mistrzostwach do lat 23.
Chyba każda z zawodniczek chciałaby osiągać takie sukcesy jak Justyna, która też reprezentuje AZS AWF Katowice. Na razie jestem na początku drogi imam nadzieję, że sporo jeszcze przede mną.
W Libercu będzie Pani miała okazję się z nią zmierzyć.
Jednak pobiegniemy także razem, bo pewnie wystąpię w sztafecie. Szczegółowe ustalenia trenerów jeszcze trwają.
O czym Pani marzy?
O medalu olimpijskim.
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/02/05

