Zakopane: na Harendzie to był mały Puchar Świata!
19.02.2009
Wprawdzie w przeprowadzonym wczoraj na Harendzie slalomie Polki nie odgrywały pierwszoplanowych ról – najlepsza z naszych reprezentantek Katarzyna Karasińska zajęła dopiero 16. miejsce – ale za to wielkimi triumfatorami okazali się organizatorzy zawodów.
– Żaden z Pucharów Europy, w których startowałam, nie był tak dobrze przygotowany – zachwycała się jedna z naszych kadrowiczek Aleksandra Kluś (22. lokata).
Uwagę uczestników zwróciła nie tylko profesjonalnie przygotowana trasa – specjalnie utwardzana przy pomocy fachowca z Austrii i jego maszynerii – ale również otoczka rywalizacji. W żadnym elemencie nie było prowizorki. To przed Zakopanem i Harendą otwiera szansę znalezienia się w kalendarzu liczących się międzynarodowych zawodów.
– Dobrze by jednak było, gdyby razem z tą imprezą rozwijało się też polskie narciarstwo – wyraziła życzenie Małgorzata Tlałka, jedna z najlepszych polskich alpejek w dziejach, która z entuzjazmem obserwowała zmagania. Trasę dwóch przejazdów najszybciej pokonała 20-letnia Denise Feierabend. Szwajcarka nazwisko ma adekwatne do miejsca na podium. W wolnym tłumaczeniu oznacza ono bowiem wieczorną zabawę.
Dopingowane przez ponad tysiąc kibiców Polki przestały się liczyć już w I przejeździe. Najwyżej, na 17. miejscu, sklasyfikowana była Karasińska. Druga z naszych najmocniejszych kart Agnieszka Gąsienica-Daniel wypadła z trasy. – Nastawiałam się na miejsce wśród pięciu najlepszych, więc ze swojego wyniku nie mogę być zadowolona – mówiła Karasińska, która od początku sezonu nie może znaleźć właściwego rytmu.
Trener Livio Magoni, który z polską kadrą pracuje od 1 stycznia, nie lubi narzekać. Wczoraj oznajmił więc, że jest „zadowolony z dziewczyn” i rozpływał się nad urokami Zakopanego. Na wstępie polubił dwie rzeczy: pierogi i drewniane góralskie domy. – Jestem zachwycony Polską i tymi zawodami. Świetna impreza, piękne miejsce – ekscytował się Włoch. – A rezultaty? Cieszę się zwłaszcza z tego, że Ola Kluś rozpędza się i nieźle pojechała na oczach rodziny i znajomych.
– Mogło być lepiej – machała ręką zawodniczka z Zakopanego. – Ale wystartować tutaj to rzeczywiście była wielka frajda – cieszyła się.
Przemysław Franczak
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/02/19

