Adam wystartuje odmieniony
20.02.2009
W sobotę pierwszy konkurs skoków narciarskich mistrzostw świata w Libercu. Od początku współpracy z Adamem Małyszem zapowiadał Pan, że właśnie podczas tej imprezy nasz najlepszy skoczek osiągnie najwyższą formę. Jak w takim razie ocenia Pan dyspozycję Adama?
On jest w całkiem dobrej formie fizycznej i psychicznej. Udało nam się poprawić odbicie, które szwankowało dotychczas najbardziej. To największe osiągnięcie Adama od czasu rozpoczęcia naszej współpracy.
Na jakie wyniki liczy Pan w Libercu. Czy Adam może obronić złoty medal na średniej skoczni, który wywalczył dwa lata temu w Sapporo?
Nie chcę obiecywać medali. W sobotę będę zadowolony, jeśli Adam będzie zadowolony ze swojego miejsca. Jego samopoczucie jest najważniejsze. A wciąż stać go na wiele. Nawet na walkę o medal.
We wtorek Małysz rozkręcał się ze skoku na skok. W pierwszej serii treningowej był siódmy, w drugiej trzeci, ostatnią wygrał. Można z tych skoków wyciągać jakieś wnioski, zważywszy, że w treningu nie wzięły udziału najlepsze ekipy?
Sami odpowiedzieliście sobie na to pytanie. Trudno przewidywać wyniki sobotnich zawodów z dwóch powodów. Po pierwsze, jak wspomnieliście, nie skakali najlepsi, czyli Finowie, Norwegowie, Austriacy i Niemcy [we wszystkich trzech seriach treningowych wzięli jednak udział Thomas Morgenstern i Simon Ammann – red]. Po drugie na skoczni panowały skrajnie trudne warunki pogodowe, wiał silny wiatr. Adam skakał nieźle, ale gdyby nie wiatr, jego wyniki byłyby lepsze. Znacznie lepiej.
Gdy we wtorek zapytaliśmy Adama o to, co wie o skoczniach w Libercu, stwierdził, że niewiele. Coś więcej da się powiedzieć po wtorkowym treningu?
Profil średniej skoczni w Libercu jest trudniejszy od profilu tej dużej. Zwłaszcza dla Małysza. Dlatego uważam, że Adam, choć uchodzi za specjalistę od średnich obiektów, trochę większe szanse będzie miał na dużej skoczni. Generalnie jednak, jak ktoś jest w formie, to na obu obiektach może osiągnąć sukces. Pod tym względem nic się w skokach nie zmieniło od lat.
Po raz pierwszy od lat jako pierwszy będzie rozgrywany konkurs na średniej skoczni. Czy to dobrze dla Adama, że już w pierwszym starcie będzie bronił złotego medalu z Sapporo?
To, że Małysz zaczyna start w mistrzostwach z najwyższego pułapu, już w sobotę broniąc złota, nie powinno rzutować na jego wynik. Przyjęliśmy zasadę, że to, co było, nie liczy się. Adam walczy tu i teraz o najlepsze miejsce. Nie ogląda się wstecz. Wszyscy skoczkowie, bez względu na wyniki w zawodach Pucharu Świata, mają te same szanse.
Ale faworyta oczywiście można wskazać na podstawie tego, co dzieje się w PŚ. Schlierenzauer i Austriacy zgarną wszystko?
Gregor Schlierenzauer i Austriacy rzeczywiście są najpoważniejszymi kandydatami do złota w konkursach indywidualnych i drużynówce, ale ja nie lekceważyłbym Finów. Zwłaszcza Harriego Olliego i Villego Larinto. Olli skakał świetnie w konkursie drużynowym w Oberstdorfie, a Larinto w Willingen.
Czy planuje Pan jeszcze jakieś dodatkowe treningi przed sobotnim konkursem. Coś szczególnego, co ma dać Adamowi kopa podczas zawodów?
Nie. Do soboty jest jeszcze czwartkowy trening oficjalny i piątkowe kwalifikacje. To w zupełności wystarczy. Poza zajęciami na skoczni będziemy robić tylko to, co się robi przed skokami – masaże, ćwiczenia imitacyjne, odpoczynek. Wszystko mamy rozpisane szczegółowo już od dawna w planie przygotowań do mistrzostw.
Podczas weekendowych mistrzostw Polski, które rozegrano w Wiśle, nie było Pana z Adamem. Ile tak naprawdę odbyliście wspólnych treningów od czasu, gdy został Pan oficjalnym szkoleniowcem Małysza?
Nie jest ważne, ile treningów odbyliśmy fizycznie razem. Adam wie, że go wspieram, ale sam jest odpowiedzialny za swoje wyniki. Wszystkie treningi odbyły się według mojego planu, ale nie mogę ujawnić jego szczegółów. Dodam jeszcze, że jestem bardzo zadowolony z zajęć, które razem przeprowadziliśmy w Wiśle. Tamtejsza skocznia jest naprawdę bardzo nowoczesna. Adam się tam dobrze czuje. Będzie to nasza baza na dłuższy czas.
W Klingenthal, gdzie Adam skakał po raz pierwszy jako Pański podopieczny, nie było Pana na wieży trenerskiej. Jak będzie w Libercu?
W Czechach będę stał na wieży. W Finlandii nie mam już żadnych obowiązków, nie jestem już komentatorem Eurosportu. Ale czy to pomoże Adamowi? Nie wiem.
Jak Pan oceni formę pozostałych polskich zawodników na podstawie ich skoków podczas środowego treningu?
Całkiem nieźle. Jeśli w piątek i sobotę będą skakać tak samo, wszyscy powinni awansować do drugiej serii konkursu na średniej skoczni.
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/02/20

