Czwarty w Libercu marzy o drużynie na podium w MŚ
23.02.2009
Mógł być medal?
Pewnie mógł... W pewnym momencie pojawiła się nawet myśl o podium, ale po skoku Ammanna poczułem, że jednak nie tym razem.
Czego zabrakło?
Idealnych skoków. Oba były dobre, drugi przyniósł mi wiele radości, ale oba były trochę spóźnione, mogły być dalsze. Wiem, co zrobiłem źle. Poza tym trochę zawaliłem lądowanie i dostanie mi się za to od trenerów. Nawet jednak ciut wyższe noty za styl nie dałyby medalu – zabrakło odległości, może metra, może dwóch.
Co przeważa – radość czy niedosyt?
Przed tymi zawodami nikt by mnie nie widział na czwartym miejscu. Pewnie sam też bym tak nie stawiał. Przyjechałem do Liberca, by dobrze skakać i cel osiągnąłem, więc się cieszę. Oczywiście, gdy wrócę do hotelu, to pewnie pojawi się i uczucie niedosytu, bo podium było blisko.
Już po pierwszej serii był Pan wysoko w klasyfikacji, na dziewiątym miejscu. Nie bał się Pan, że nie wytrzyma psychicznie jak to bywało w przeszłości?
Wytrzymałem obciążenie. To duża zasługa pracy z psychologiem Kamilem Wódką i całego sztabu trenerskiego.
Wiatr jednym pomagał, drugim przeszkadzał. Czy konkurs był zatem loterią?
Może trochę tak. Widać to doskonale na przykładzie Adama, który dostał silny wiatr w plecy i nic nie mógł zrobić. Tak samo końcówka zawodników w drugiej serii miała trudne warunki. Wolfgang Loitzl oddał jednak super skok w tych warunkach i został mistrzem świata.
Jest czwarte miejsce w mistrzostwach świata, a jakie kolejne marzenia ma Pan do spełnienia?
Teraz bardzo bym chciał, by inni koledzy dobrze skakali i żebyśmy mieli super drużynę.
W Libercu przed Panem jeszcze konkurs na dużej skoczni oraz zawody drużynowe. Jak będzie?
Podczas konkursu na dużym obiekcie będę chciał sobie polatać. Mam nadzieję, że wyeliminuję te błędy, które pojawiły się na mniejszej skoczni. Liczę także, że w drużynie postaramy się o dobre miejsce, może nie gorsze niż w Sapporo, gdzie byliśmy na piątym miejscu.
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/02/23

