Zakopane — portal z-ne.pl

Medal skoczków był na wyciągnięcie ręki

02.03.2009

Medal skoczków był na wyciągnięcie ręki

Udało się dopiero Łukaszowi Kruczkowi. Czy ktoś stawiał na taki obrót sprawy? Z MŚ w Libercu jego podopieczni wracają z czwartym miejscem Kamila Stocha na średniej skoczni i czwartym miejscem drużyny. W obu przypadkach medal był w zasięgu! W sobotę po I serii Polacy zajmowali trzecią lokatę i po raz pierwszy w historii liderem zespołu wcale nie był Małysz! To Stefan Hula, który nie „załapał się” do składu na piątkowy konkurs indywidualny latał najdalej. W pierwszym skoku osiągnął 127 m, co było najlepszym wynikiem w jego grupie. Pokonał m.in. Thomasa Morgensterna. Po jego skoku Polacy znaleźli się na drugim miejscu. Gdyby w swym pierwszym skoku Małysz zbliżył się do Huli, medal byłby pewny.

– Chciałem, ale nie dało się odlecieć [121 m – red.]. Nie byłem w tak dobrej formie, jak Stefan – przyznał Adam, który zrehabilitował się w II serii. Uzyskał w niej 123,5 m. Najlepiej w swojej grupie, pokonał m.in. Gregora Schilierenzauera. Ale to było za mało, by wciągnąć drużynę na podium. Brązowy medal odebrał nam wcześniej najstarszy zawodnik zawodów, Japończyk Takanobu Okabe. 39-letni mistrz świata ze skoczni normalnej z Thunder Bay z 1995 r. (Małysz tam debiutował i zajął 10. miejsce) w drugiej serii sobotniego konkursu w Libercu poszybował 135 m, co było drugą odległością dnia.

– I tak jestem z nich dumny. Do medalu zabrakło tylko pięć metrów. To jeden dobry skok. Okabe miał mnóstwo szczęścia. Wiało mu pod narty, a on potrafi wykorzystać dobre warunki – komentował po zakończeniu zawodów wyraźnie szczęśliwy Łukasz Kruczek.

Wyniki drużyny i Kamila Stocha utną zapewne spekulacje, czy nominowanie go na trenera kadry to był dobry wybór. Kruczek spokojnie może już zacząć robić plany przygotowań do igrzysk w Vancouver. Oczywiście trzeba pamiętać, że gdyby nie zepsuty skok Harri’ego Oli, to Finowie staliby na podium, a my bylibyśmy piątą ekipą. Dawno tak słabi nie byli też Niemcy. Nie weszli do drugiej serii. Podobnie jak Rosjanie, którzy w ostatnich czasach regularnie nas bili. W Vancouver tak łatwo już nie będzie. A poza tym to sezon narciarski składa się jednak także, a może przede wszystkim z konkursów PŚ, a nie tylko jednej imprezy.

Zawody drużynowe w cuglach, co było do przewidzenia, wygrali Austriacy. Złoto trochę osłodziło im gorycz, po przerwaniu konkursu indywidualnego. Srebro dla Norwegii.

Dariusz Grzyb - Kasina Wielka

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/03/02