W Lillehammer Adam Małysz zamierza znów (za)skoczyć
13.03.2009
Nadzieja na kolejny udany występ skoczka z Wisły trzyma się na pojedynczej nitce. Jest nią jego drugi – niemal perfekcyjny – skok z Kuopio. To była bodaj najlepsza próba Małysza w tym sezonie.
– Teraz chciałbym ją sobie utrwalić w głowie i zaprogramować się tylko na takie skoki – uśmiecha się zawodnik. – Liczę, że nastąpi stabilizacja i powtarzalność, choć powtórzenie trzeciego miejsca w Norwegii nie będzie prostą sprawą. Jestem jednak dobrej myśli – podkreśla.
Konkurs w Lillehammer zostanie rozegrany w piątek trzynastego, ale Polaka to nie powinno przerażać. Przecież w Kuopio fortuna w końcu się do niego uśmiechnęła.
– Warunki rzeczywiście nie dla wszystkich były równe, ale przypomnę, że ja również ostatnio nie miałem do nich szczęścia. Podchodzę do tego tak, że teraz los mi oddał trochę tego, co zabrał poprzednio – cytuje Małysza internetowa strona Polskiego Związku Narciarskiego.
Koniec sezonu zbliża się wielkimi krokami, więc Polak zaczął wpychać się między wódkę a zakąskę, czyli w rywalizację Austriaka Gregora Schlierenzauera i Szwajcara Simmona Ammanna o Kryształową Kulę w bardzo interesującym momencie. Skoczków od wakacji dzielą cztery konkursy indywidualne (już w ten weekend zawody na mamuciej skoczni w Vikersund), a w wyścigu po główne trofeum prowadzi Schlierenzauer. Ma 200 punktów przewagi nad Ammannem, ale też wyraźny kryzys formy.
– Gregor jest jednak w komfortowej sytuacji, choć może będzie jeszcze ciekawie – zapowiada Szwajcar. Małysz w klasyfikacji generalnej już wiele nie zwojuje – jest 18. – lecz może utrze nosa najlepszym skoczkom ostatnich miesięcy i nastraszy ich przed następnym, olimpijskim sezonem.
– Zawody w Kuopio pozwoliły mi uwierzyć, że nadal mogę rywalizować o czołowe lokaty – przyznaje Adam. – W tym sezonie nie wszystko układało się po mojej myśli, ale cały czas powtarzałem, że wszystko idzie w dobrą stronę, i wierzyłem, że się przełamię. Jak mówi, miał chwile zwątpienia. Teraz jednak już o nich nie pamięta.
Przemysław Franczak
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/03/13

