Wyścig w starym stylu o Wielkanocne Jajo
14.04.2009
Nie liczył się czas ani styl jazdy, ale przede wszystkim wspólna zabawa i przypominanie historii narciarstwa. Nikt chyba nie spodziewał się, wymyślając zawody o Wielkanocne Jajo, że tak szybko zdobędą one ogromną popularność.
– Jestem szczęśliwy, że mieliśmy taką frekwencję – podkreśla Krzysztof Całka, jeden z organizatorów zabawy. – W strojach z dawnych lat, na zabytkowym sprzęcie, na starcie stanęło ponad sto osób. Co ważne, są to nie tylko starzy pasjonaci, ale i młodzież, której zaszczepiliśmy bakcyla dawnego narciarstwa.
Mimo że zawody nie były zaliczane do żadnej klasyfikacji FIS, uczestnicy przygotowywali się do nich wyjątkowo starannie. Nacisk kładli na przygotowanie sprzętu i na to, by ubrać się w stylu epoki. Byli tacy, dla których dawne narciarstwo jest pasją – dzięki temu na Kalatówkach zyskiwali prawdziwą popularność wśród setek osób podziwiających zmagania o Jajo.
– Moje narty mają około stu lat – oceniał Mieczysław Król Łęgowski, miłośnik narciarstwa i starego sprzętu. – Kij bambusowy ma mniej więcej tyle samo. Strój góralski też dopasowałem do tamtych czasów tak, aby jak najwierniej przypominał początki narciarstwa.
Trafili się też tacy, którzy w swoich strojach nawiązywali do świąt Wielkiej Nocy. Jedna zawodniczka w stroju góralskim na plecach wiozła potężną kosołkę. – Jest tu i baranek z ciasta, i swojska kiełbasa – zachwala Józefa Chromik z Poronina.
Uczestnicy zawodów nie kryli podziwu dla tych, którzy przed laty jeździli na pierwszych nartach. – Na takich deskach jeździ się bardzo ciężko, o wypadek nietrudno. A przecież już wtedy znajdowali się tacy, którzy na drewnianych nartach z bambusowym kijkiem zjeżdżali z Kościelca czy Koziego Wierchu – wspomina startujący w zawodach Adam Marasek, ratownik TOPR.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/04/14

