Zakopane — portal z-ne.pl

Po Butorowym i Gubałówce teraz zamknięto Nosal

28.11.2009

Po Butorowym i Gubałówce teraz zamknięto Nosal

Legendarna górna trasa narciarska FIS na zakopiańskim Nosalu z 1967 roku podzieliła los Gubałówki. Pewne już jest, że tej zimy narciarze na trasie slalomowej jeździć nie będą. Wszystko przez brak porozumienia pomiędzy współwłaścicielami kolei krzesełkowej na Nosalu - Centralnym Ośrodkiem Sportu a Marianem Stramą.

O tym, że brak porozumienia może doprowadzić na Nosalu do zamknięcia trasy, pisaliśmy już przed kilkoma tygodniami. Wtedy była jeszcze nadzieja, że strony dogadają się. Marian Strama tłumaczy, że rozmowy z dyrekcją Centralnego Ośrodka Sportu zakończyły się fiaskiem i nie ma już mowy o tym, aby zdążyć wypracować kompromis, przygotować do pracy leciwą kolej krzesełkową i dostać zezwolenie od dozoru technicznego.

- Górna trasa narciarska na Nosalu będzie tej zimy zamknięta - mówi jasno Strama, właściciel Stacji Narciarskiej Nosal. - Nie dogadaliśmy się z Centralnym Ośrodkiem Sportu, czego zresztą żałuję i zdaję sobie sprawę, że taka sytuacja w Zakopanem nie powinna mieć miejsca. Nie było szans na zawarcie ugody, która w jakikolwiek sposób by mnie satysfakcjonowała.

Cały konflikt poszedł o śnieżenie stoku. Aby zaśnieżać górną część Nosala, potrzebne jest korzystanie ze zbiornika wodnego, o który spór toczy się pomiędzy stronami. Władze zakopiańskiego Centralnego Ośrodka Sportu są zaskoczone oświadczeniem Mariana Stramy, że negocjacje zakończyły się klęską i górna trasa będzie zamknięta.

- Marian Strama nie rozmawia z nami, a z dyrekcją w Warszawie, albo z mediami - ubolewa Franciszek Bachleda Księdzularz, dyrektor zakopiańskiego COS. - Tymczasem dopiero w sierpniu uregulował zaległości sprzed pięciu lat. Uważam, że możemy się dogadać. Niech pan Marian odrzuci emocje i zacznie negocjować z nami. Nie można latać po rondzie w kółko coraz szybciej i jeszcze usiłować nas w to wciągnąć.

Informacją o klęsce rozmów na Nosalu zaskoczone są władze miasta.

- O fiasku rozmów dowiaduję się od państwa - mówi nam wiceburmistrz Wojciech Solik. - To fatalna wiadomość biorąc pod uwagę to, jak inne ośrodki narciarskie uciekają nam do przodu. Słowacja staje się coraz groźniejszym naszym konkurentem. Wystąpimy jako mediator w całej sprawie i zrobimy wszystko, aby fiasko zamienić w porozumienie.

Przypomnijmy, że burmistrzowie miasta pod Giewontem podjęli się mediacji w sprawie Gubałówki. Jak powszechnie wiadomo, nic z tego nie wyszło.

- Niech zamkną jeszcze Szymoszkową - załamuje ręce Jan Karpiel Bułecka, góral z Zakopanego. - Będziemy wtedy miejscowością noclegowo-deweloperską. Lada moment nie będzie po co do Zakopanego przyjeżdżać.

Zamknięcia trasy na Nosalu nie mogą odżałować i sami miłośnicy białego szaleństwa.

- To był raj dla bardziej zaawansowanych narciarzy - mówi Krzysztof Kotelnicki z Zakopanego. - To stok stromy i wymagający sporych umiejętności. Takich tras u nas nie ma.

Warto pamiętać, że pozostał Kasprowy, ale przy takim tempie likwidacji i on może zniknąć!

Przemysław Bolechowski

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/11/28