W kasku jest bezpiecznie i bojowo
11.12.2009
Na alpejskich stokach niemal wszystkie dzieci, a także wielu dorosłych, jeździ na nartach w kaskach. U nas jest z tym różnie. Czy naprawdę w kasku jest bezpieczniej?
Zdecydowanie tak, bo kask w razie upadku czy zderzenia na stoku z drugim narciarzem osłania naszą głowę. Ponadto chroni nas dodatkowo przed wiatrem, chłodem a także wilgocią. A poza wszystkim, w kasku wyglądamy bojowo i tym możemy zachęcić najmłodszych do jego używania.
Ale nadal nie ma ustawy nakazującej jazdę w kaskach...
Nie ma, ale każdy mądry rodzic przekona swoje dziecko, aby jednak kask założyło. Myślę też, że przed feriami naszym posłom uda się przegłosować ustawę o tym, aby najmłodsi - przynajmniej ci do 15 roku życia - nosili obowiązkowo to nakrycie głowy. Ratownicy górscy mają mocne wsparcie posłów z Małopolski, którzy znają ten problem. I wiedzą jak to jest ważne.
Bezpieczeństwo na stoku to nie tylko kask, to także rozwaga podczas jazdy, to przestrzeganie tak zwanego dekalogu narciarza.
Na pewno tak. Każdy szanujący się miłośnik białego szaleństwa zna dekalog na pamięć, ale warto tutaj przypomnieć podstawową zasadę, że należy wybierać dla siebie takie trasy i stoki, aby jazda sprawiała nam przyjemność, by zawsze można było zapanować nad sytuacją. Czyli inaczej mówiąc, trzeba mierzyć siły na zamiary. Poza tym trzeba przestrzegać znaków narciarskich i informacyjnych znajdujących się na stokach.
Skąd mamy wiedzieć, że ten stok ma prawidłowe i bezpieczne oznakowanie i że w ogóle jest dla nas bezpieczny?
Od tego roku na stokach, które dopuści do użytkowania Grupa Podhalańska GOPR, pojawią się oznaczenia „Ten stok zabezpiecza GOPR". To na pewno będzie jeden z wyznaczników. Jeżeli gospodarz obiektu dba o nasze bezpieczeństwo, to sami to zauważymy. Na trasach zjazdowych powinny znaleźć się np. siatki zabezpieczające na przykład przed wypadnięciem z trasy do lasu, widoczne znaki informujące o nagłych skrętach, czy innych przeszkodach. Poza tym poczujemy to w nogach. Bo jeśli właściciel stacji nie zadba o ratrakowanie, to będziemy skakać po muldach, tak że tylko głowa będzie odskakiwać. I na pewno nie będzie to miła jazda tylko mordęga - no, chyba że jest to stok przygotowany specjalnie do jazdy po muldach.
Bezpieczna i rozważna jazda to jazda na trzeźwo. Czy ratownicy GOPR będą ścigać narciarzy czy deskarzy będących pod wpływem?
To nie jest nasz obowiązek. My nikogo nie ścigamy, my dbamy o bezpieczeństwo na stokach. Od ścigania jest policja. Ale oczywiście, gdyby ktoś zagrażał bezpieczeństwu innych, zareagujemy, Narciarzom życzę rozsądku i doskonałej zabawy, bo jeździmy, aby się bawić i poprawiać kondycję fizyczną.
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/12/11

