Zakopane — portal z-ne.pl

Adam zamierza wygrać

18.12.2009

Adam zamierza wygrać

Po dwutygodniowej przerwie do walki o Puchar Świata wracają skoczkowie narciarscy. Dziś, w sobotę i niedzielę odbędą się trzy konkursy na dużym obiekcie w Engelbergu.

- Pewnie, że chciałbym wygrać. Za każdym razem, gdy jadę na zawody, to po to, by walczyć o pierwsze miejsce -zapowiada Adam Małysz, który dwa tygodnie temu w Lillehammer zajął trzecie i ósme miejsce.

Rok temu w Engelbergu Adam był 21. i 18. W 2001 roku wygrał tu konkurs niedzielny, dzień wcześniej był czwarty.

Kamil Stoch, który w Lillehammer był siódmy w drugim konkursie, w Szwajacarii też już startował kilka razy, ale nigdy nie udało mu się przebrnąć nawet ... kwalifikacji.

- To była jedna z przeklętych dla Kamila skoczni - żartuje trener naszej kadry Łukasz Kruczek. - Trzy tygodnie temu odczarował równie pechową dla niego skocznię w Kuusamo. Zajął tam 24. miejsce. Mam nadzieję, że w Engelbergu poradzi sobie równie dobrze, jak w Lillehammer. Kamil możliwości zawsze miał bardzo duże. Nie mógł sobie jednak poradzić z presją, którą sam sobie stwarzał. Bo on wymaga od siebie być może nawet więcej niż kibice i trenerzy. Ale od dwóch lat pracuje z psychologiem Kamilem Wódką i efekty są coraz lepsze. Myślę, że z każdym konkursem będzie je widać. Dla nas, jako drużyny, celem na te trzy konkursy jest by znów w każdym punktowało czterech zawodników - dodaje Kruczek.

Kadra do Engelbergu dojechała w środę wieczorem. Tylko Adam Małysz, który podróżował samodzielnie był wcześniej. Orzeł z Wisły nie wziął bowiem udziału w środowym treningu, który zespół Kruczka odbył na średniej skoczni w Ramsau.

- Był spory tłok, ale trening był bardzo udany. Wszyscy skakali na niezłym poziomie. Porównywalnym do tego z Lillehammer - dodaje szkoleniowiec, którego zapytaliśmy, czy po Engelbergu nasza drużyna wciąż będzie nazywana przez zagranicznych trenerów odkryciem sezonu.

- Ja szczerze mówiąc nie słyszałem takich opinii, ale miło że takie są. Nie mogę nic obiecać, ale na pewno stać nas na powtórkę ostatnich zawodów - deklaruje Kruczek.

- Prognozy pogody są dość dobre. Przynajmniej jeśli chodzi o pierwszy konkurs. Wiatr, jeśli będzie wiał, to równo dla wszystkich. Powinno być dość sprawiedliwie - dodaje.

Do Szwajcarii Kruczek zabrał Małysza, Stocha, Krzysztofa Miętusa, Marcina Bachledę, Łukasza Rutkowskiego oraz Stefana Hulę, który zastąpił słabo spisującego się w Lillehammer Piotra Żyłę. Przypomnijmy, że gdyby podsumować indywidualne wyniki w drugiego konkursu w Norwegii, Polacy zajęliby pierwsze miejsce w klasyfikacji drużynowej.

- W Engelnergu kończy się tzw. period, na podstawie którego FIS wylicza tzw. kwoty startowe, czyli liczbę zawodników jakich dany kraj może wystawić do kwalifikacji w konkursie Pucharu Świata. Na dziś jesteśmy potęgą. Mamy sześć miejsc, więcej mają tylko Austriacy. W Engelbergu będziemy walczyć o to, by utrzymać tę kwotę, bo mimo dobrych wyników, wciąż nie mamy jej zapewnionej - mówi Kruczek.

Początek piątkowych kwalifikacji o 12. Wszystkie trzy konkursy zaplanowano na godzinę 13.45. Transmisja w TVP i i Eurosporcie.

Robert Małolepszy

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/12/18