Zakopane — portal z-ne.pl

Klimek znów skoczy na Wielkiej Krokwi

21.01.2010

Klimek znów skoczy na Wielkiej Krokwi

Gdy w 2007 roku ledwie 13-letni Klimek Murańka zajął drugie miejsce w mistrzostwach Polski seniorów na Wielkiej Krokwi niektórym wydawało się, że oto mamy drugiego Adama Małysza. O tym, że o Klimku zrobiło się głośno nie decydował zresztą tylko medal mistrzostw Polski, ale również jego skok na Wielkiej Krokwi na 135,5 metrów, co przy zestawieniu z wiekiem zakopiańczyka działało mocno na wyobraźnię.

Specjaliści starali się tonować euforię, podkreślając, że w tak młodym wieku trudno stawiać już tezę o wielkim talencie i widzieć oczami wyobraźni triumfy w Pucharze Świata. Kolejne lata pokazały, że z tą euforią rzeczywiście lepiej było poczekać, ale też talentu Murańce odmówić nie można.

Udowodnił to choćby w dwóch ostatnich konkursach Pucharu FIS, gdy stawał na najwyższym stopniu podium. Lepszego momentu na przypomnienie o sobie młody skoczek nie mógł wybrać. Dzięki temu znalazł się w kadrze na Puchar Świata, który już w najbliższy weekend zostanie rozegrany w Zakopanem. Jego trenerzy sprawę stawiają jasno - Klimek talent ma duży, już jest bardzo dobry technicznie, ale żeby odnosił sukcesy w dorosłych skokach, musi jeszcze trochę poczekać.

Szum medialny

Klimek Murańka jest przykładem na to jak jedno, dwa wydarzenia mogą wykreować medialnego bohatera. Młody zakopiańczyk na razie jest materiałem na dobrego skoczka, ale w świadomości kibiców już zaistniał, jako ten który może zająć miejsce Małysza, gdy ten odstawi narty w kąt. Otrzeźwienie przyszło w tym samym 2007 roku, w którym Klimek wywalczył tytuł wicemistrza Polski. To wtedy ogłoszono, że ma swojego sponsora, znalazł się też w reprezentacji Polski na zakopiański Puchar Świata. I... i stało się to, co musiało się stać. W stawce najlepszych skoczków zajął ostatnie miejsce w kwalifikacjach. Okazało się, że to jeszcze dla młodego zawodnika za wysokie progi. Trenerzy czy prezes Polskiego Związku Narciarskiego, Apoloniusz Tajner podkreślali, że cały szum medialny tylko szkodził Klimkowi. Nieco inaczej na sprawę patrzy ojciec skoczka, Krzysztof Murańka.

- Wcale nie uważam, że Klimka było za dużo wtedy w telewizji czy gazetach - mówi dzisiaj. - Skakał dobrze i zasłużył sobie swoimi wynikami na to, żeby o nim mówić i pisać. Nie zmienia to faktu, że my wiedzieliśmy, iż na prawdziwe sukcesy w Pucharze Świata przyjdzie jeszcze pora.

Znów przypomniał o sobie

Po zawodach z 2007 roku o Klimku Murańce zrobiło się ciszej. Zaczął startować z rówieśnikami. W tym sezonie dobrze prezentuje się w pucharach Alpen czy FIS. Właśnie jego ostatni występ na zawodach FIS pozwala wierzyć, że w Zakopanem zaprezentuje się z lepszej strony niż podczas swojego pierwszego startu w Pucharze Świata.

- My podchodzimy do tego spokojnie - dodaje ojciec Klimka. - Ci co znają się na skokach, to wiedzą, że Klimek będzie dobrze skakał, ale na to potrzeba czasu. Zdanie tych co się nie znają, nas nie interesuje. Niech mówią co chcą. Klimek cały czas rośnie. Potrzebuje jeszcze roku może dwóch, żeby nabrać odpowiedniej masy ciała. Dlatego cieszymy się, że wystartuje w Zakopanem, ale nie stawia przed sobą konkretnych celów. Klimek chce dobrze skoczyć, a jak uda mu się przebrnąć kwalifikacje, to już będzie dobrze.

Krzysztof Murańka podkreśla, że jego syn staje się coraz bardziej odpowiedzialny. - Do tej pory większość tej odpowiedzialności spadało na moje barki - mówi Krzysztof Murańka. - Oj dostało mi się od wielu, że promuję na siłę syna. A ja nie muszę go promować, bo on sam sobie da radę. Im będzie starszy tym ta odpowiedzialność na jego barkach będzie większa. Jestem jednak spokojny, poradzi sobie. Zresztą nie tylko on, bo jest kilku młodych chłopaków, którzy powinni niedługo stworzyć fajną ekipę. Może nie są to talenty na miarę Małysza, ale jestem pewny, że tych chłopaków będzie stać na dobre wyniki w PŚ. Potrzeba tylko cierpliwości.

Bartosz Karcz

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/01/21