Małysz: Jeszcze nie kończę skakać
22.01.2010
Jak ocenia Pan swoje pierwsze skoki w Zakopanem. Zarówno te treningowe, jak i w kwalifikacjach?
To były całkiem przyzwoite skoki. Na pewno jednak chciałoby się skakać jeszcze lepiej, bo wiem, że te skoki, które oddawałem w Szczyrku czy Wiśle były technicznie jeszcze lepsze. Dlatego tutaj staram się poprawiać ze skoku na skok. To co prezentuję do tej pory, pozwala mi z optymizmem patrzeć na zakopiańskie konkursy.
Zakopane to dla Pana zawsze szczególne zawody.
Oczywiście. Widać to zresztą wyraźnie już dzień przed pierwszym konkursem. Tutaj jest tak, że kibice dopisują już podczas kwalifikacji. Niektórzy mogą tylko zazdrościć nam takiej publiczności. Przecież w Zakopanem na kwalifikacje przychodzi więcej kibiców niż w niektórych miejscach na zawody. To szczególne miejsce i to nie tylko dla mnie, ale dla większości zawodników.
Ma Pan jakieś przeczucia przed tegorocznymi konkursami?
Przeczuć nie mam. Mam przede wszystkim spokój. Jeśli w czasie zawodów ten spokój będzie nadal, to tylko może to mi pomóc.
Trener Lepistoe mówił próbach z kombinezonami. Może Pan powiedzieć coś więcej na ten temat?
Cały czas próbujemy coś nowego, ale nie ma co rozdmuchiwać tego tematu. To nie jest tak, że Austriacy skaczą w cudownych kombinezonach, a w my w znacznie gorszych. Kombinezon może pomóc, ale przede wszystkim trzeba dobrze skakać.
Duży mróz, który mamy w Zakopanem wam nie przeszkadza?
My na mróz wychodzimy raptem na kilka minut. Mamy ciepłe kurtki i zimno nam nie jest. Ja jestem trochę przeziębiony, więc po każdym skoku staram się jak najszybciej uciekać do ciepłego pomieszczenia.
Ogłosił Pan, że obecny sezon nie będzie ostatnim w pańskiej karierze. Może Pan powiedzieć coś więcej na ten temat?
Nie powiedziałem, że na sto procent będę skakał dalej. Stwierdziłem tylko, że jeśli zdrowie dopisze i będzie motywacja, to chciałbym dociągnąć do mistrzostw świata w Oslo w 2011 roku. Tam skocznia, którą już zburzono, była dla mnie specjalnym miejscem. Wygrałem tam pięć razy, dlatego chciałbym tam jeszcze raz spróbować swoich sił. Wszystko będzie zależało zatem od zdrowia i motywacji.
Czyli może Pan już powiedzieć, że będzie skakał dalej czy jeszcze nie?
Jeszcze nie, ale nastawiam się do tego tematu pozytywnie. A jak nastawienie jest pozytywne, to pewnie skończy się tak, że będę skakał dalej.
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/01/22

