Zakopane — portal z-ne.pl

Na stoku nie wystarczy już tylko włożyć czapkę

02.02.2010

Na stoku nie wystarczy już tylko włożyć czapkę

Nowe przepisy nakładają też na opiekunów obowiązek dopilnowania, by ich podopieczni nie zapominali o kasku. Jeśli rodzic lub nauczyciel o to nie zadba, czeka go grzywna lub nagana.

- Już od początku tegorocznych ferii informujemy narciarzy o takim obowiązku - mówi rzecznik zakopiańskiej policji Kazimierz Pietruch. - Na wybranych stokach specjalne zespoły policjantów na nartach upominają opiekunów, gdy dzieci nie mają kasków - dodaje.

Noszenie kasków i bez nakazu jest coraz bardziej popularne. Sprzedaje się ich coraz więcej.

- Ludzie sami myślą o bezpieczeństwie, nie dlatego że weszły nowe przepisy - mówi Patryk z jednego ze sportowych sklepów na Krupówkach. - Kupują nie tylko dziecięce kaski, ale i te dla dorosłych.

Spełniający polskie wymagania ochronne kask dla dziecka można kupić już za 100 złotych. Kaski są również dostępne w wypożyczalniach sprzętu narciarskiego przy każdej stacji narciarskiej.

- Sytuacje gdy dzieci jeżdżą bez kasku, są na tatrzańskich stokach sporadyczne - dodaje Pietruch. - Oczywiście w takich przypadkach najpierw upominamy opiekunów. Grzywną karani są tylko ci najbardziej oporni. Jednak trzeba przyznać, że troska o bezpieczeństwo na nartach wśród turystów jest coraz większa - zaznacza rzecznik policji.

Sami zainteresowani, a więc dzieci, są zadowolone z tego, że jeżdżą w kaskach.

- Fajnie jest w kasku - mówią zgodnie Kuba i Marcin z Warszawy, którzy uczą się szusować w Zakopanem. - Wcale nam to nie przeszkadza.

- To dobra ustawa - uważa ich mama. - Wszystko przecież dla ich bezpieczeństwa - podkreśla.

Obowiązek noszenia kasku nie dotyczy dorosłych, jednak TOPR zaleca je także starszym narciarzom i snowboardzistom.

- Choć nie jestem zwolennikiem ustawowego nakazywania noszenia kasków, myślę, że na stokach wszyscy powinni je nosić - mówi Jan Krzysztof, naczelnik TOPR. I dodaje, że najlepiej byłoby, gdyby dzieci miały kaski, nie tylko gdy jeżdżą na nartach lub desce. - Ale także na sankach czy jabłuszkach. Wszędzie tam gdzie istnieje ryzyko zderzenia z jakąś przeszkodą - zaznacza.

Naczelnik TOPR zwraca uwagę, że na stoku - oprócz noszenia kasku - trzeba przede wszystkim zadbać o kulturę jazdy i nie stwarzać niebezpiecznych sytuacji.

Łukasz Razowski

Narty jak motor

Doktor Sylweriusz Kosiński, lekarz Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Prędkość rozwijana przez narciarza jest porównywalna z tą, którą rozwija motor. Dorosły człowiek o wadze 80 kilogramów jadący z prędkością 50 kilometrów na godzinę, który wjedzie w dziecko stojące na poboczu, powoduje kolizję zbliżoną do zderzenia z samochodem. Jeśli dziecko czy dorosły nie mają kasku, grozi im śmierć. Co prawda urazy głowy są na stokach narciarskich sporadyczne, jednak są one tragiczne w skutkach. Zazwyczaj kończą się poważnym kalectwem lub śmiercią. Kaski powinni nosić wszyscy, bo one ratują ludzkie życie.

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/02/02