Wreszcie sezon na oscypki!
26.03.2007
Trzeba bowiem pamiętać, że sprzedawane przez całą zimę pod Tatrami produkty, to w ogromnej większości wędzone sery z mleka krowiego. Dopiero na wiosnę, gdy zaczyna doić się owce, pojawiają się prawdziwe oscypki.
- Na razie mleka jest niewiele - mówi pani Wanda sprzedająca sery na Krupówkach. - Na taki pełny sezon trzeba poczekać jeszcze ze dwa tygodnie. Ale duże oscypki produkowane są już z dodatkiem mleka owczego.
Nieuświadomieni smakosze góralskiego serka myślą, że powinien on w całości być zrobiony z mleka owczego. Nic jednak bardziej mylnego. Gdyby tak gazdowie robili, mało komu smakowałby wędzony ser. - Trzeba mieszać mleka krowie i owcze - tłumaczy Stanisław Stopka, góral z Olczy. - Jakby pucyć tylko z owcy, to taki oscypek były niedobry. Bo wtedy, gdy słońce zaświeci, to leci z niego tłuszcz, a jak jest zimno, to tak twardnieje, że trzeba go potem moczyć. I kruszy się. Dlatego trzeba mieszać. Wtedy jest najlepszy i najsmaczniejszy. Jak rozpoznać czy kupowany przez nas ser jest oryginalny czy podrabiany? Górale twierdzą, że ceprowi to się nie uda.
- Jest delikatna różnica w kolorze - mówi pani Władysława z Krupówek. - Ale trzeba mieć talent, żeby to rozpoznać. Prościej jest kupować u sprawdzonych osób.
Przez najbliższych siedem miesięcy turyści będą mogli delektować się owczymi przysmakami. Oprócz oscypków pojawiły się już bundz i prawdziwa bryndza.
(bol)
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/03/26
