Nie będziemy liczyć butelek
04.11.2007
Jeszcze kilka lat temu - jak wspomina major Marek Jarosiński, rzecznik prasowy komendanta Karpackiego Oddziału Straży Granicznej w Nowym Sączu - pogranicznicy na przejściu granicznym w Łysej Polanie czy Hyżnem liczyli, ile butelek tańszej wódki ze Słowacji przenoszą przez granicę górale. Albo stali na Kasprowym Wierchu przy słupkach granicznych przez kilka godzin... z lornetką w ręku i z psem przy nodze, i pilnowali, by nikt nie próbował prześlizgnąć się na Słowację.
Ci ostatni już dawno zniknęli. Tak zresztą jak liczenie butelek alkoholu.
- Teraz służby graniczne będą przeprowadzać wyrywkowe kontrole dokumentów uprawniających do przekroczenia granicy poza przejściami granicznymi - tłumaczy rzecznik Jarosiński.
Wszyscy, zarówno turyści przebywający na Podhalu, jak i mieszkańcy mogą być skontrolowani. Już zresztą od jakiegoś czasu patrole pograniczników były widoczne pod Tatrami. Na jednej z sesji w gminie Kościelisko radni informowali, że mieszkańcy skarżą się, że na drodze do przejścia granicznego w Suchej Horze są bardzo często zatrzymywani i sprawdzani przez służby graniczne.
- Trzy razy mnie kontrolowali w ciągu jednego dnia. To chyba przesada! - twierdził jeden z radnych.
Niestety, w strefie Schengen, jak mówi major Jarosiński, tych patroli na Podtatrzu będzie jeszcze więcej.
Ale mają one też i swoją dobrą stronę. Gdyby nie pogranicznicy, przypomnijmy, do dziś zapewne nie udałoby się wytropić bliźniaków K. z Zakopanego, którzy zakopywali w różnych miejscach Podtatrza poćwiartowane zwłoki swojej siostry.
Teraz pogranicznicy będą mogli zatrzymać i skontrolować kierowców - czy nie prowadzą auta pod wpływem alkoholu, czy ktoś nielegalnie nie wjechał do naszego kraju. Mogą też przeprowadzić rewizję w samochodzie, czy czasem nie są w nim przewożone narkotyki.
- Pracy mamy coraz więcej, bo zmienia się charakter przestępczości granicznej. Staje się ona coraz bardziej wyrafinowana, a więc coraz groźniejsza - zaznacza Marek Jarosiński.
Rzecznik dodaje, że nawet będą przeprowadzać kontrole w Tatrach, jeżeli zajdzie taka potrzeba, np. gdy pojawią się sygnały o popełnieniu tam przestępstwa. Jednak uważa, że zielona granica przez tatrzańską grań raczej nie będzie wykorzystywana przez przestępców, np. do przerzutu przez Tatry narkotyków, czy nielegalnych emigrantów.
- Z doświadczenia wiemy, że do tego procederu wykorzystywane są drogi dojazdowe do granic - uspokaja rzecznik Straży Granicznej.
Halina Kraczyńska - POLSKA Gazeta Krakowska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/11/03
