"Zakopianka" odłożona na lata
22.11.2007
Ten krótki scenariusz, który tak naprawdę modernizację "zakopianki" na Podhalu odsunie w czasie na kilka, jeśli nie na kilkanaście lat został przedstawiony przez władze Zakopanego na spotkaniu z Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad. - Po tym, co się w niedzielę stało w Poroninie, gdzie zorganizowano tak nieprzygotowane spotkanie z ludźmi, postanowiliśmy, że nie będziemy wsadzać kija w mrowisko - wyjaśnia burmistrz Zakopanego Janusz Majcher. - Skoro desperacja ludzi i poczucie krzywdy jest tak wielkie, udaliśmy się na spotkanie z Dyrekcją Dróg w Krakowie. Tam podjęliśmy decyzję, że marszałek województwa powinien zdecydować o opracowaniu rozwiązań komunikacyjnych dla całego Podhala, w tym także "zakopianki". Z perspektywą kilkudziesięciu lat do przodu.
Zakopiańskie władze poinformowały wczoraj, że pomysł spodobał się inwestorowi, którego priorytetem jest obecnie budowa autostrad przed piłkarskimi Mistrzostwami Europy 2012.
Z tej przyczyny zakopiańskie władze odwołały też zaplanowane na wczoraj, dziś i jutro spotkania z mieszkańcami w sprawie "zakopianki". - Mieszkańcy muszą otrzymywać na konkretne pytania konkretne odpowiedzi. A to, co się stało w Poroninie, gdzie geodeci weszli w teren przed spotkaniem, powbijali słupki na cudzej własności, tylko doprowadziło do eskalacji emocji - podkreślają w magistracie. Zanim rozwiąże się problem ustaleń przebiegu trasy i stworzona zostanie koncepcja komunikacyjnych rozwiązań dla Podhala, modernizacja "zakopianki" zakończyć się ma na odcinku Lubnia. - Konflikt tak się zaognił, że nie chcemy dopuścić do tragedii, bo na Podhalu jest wielkie przywiązanie do ojcowizny i bardzo mocne poczucie własności. Gdzie indziej takich problemów nie ma - dodaje Janusz Majcher.
I na nic zdają się argumenty inwestora, że zaplanowana budowa "zakopianki" długości 6 kilometrów kosztować ma ponad 700 mln zł. - Wypada ponad 100 mln zł za kilometr. Wiąże się to z wysokimi odszkodowaniami. To najdroższa inwestycja w Europie - dodaje wiceburmistrz Zakopanego Wojciech Solik.
Władze Zakopanego przypominają też, że rozbudowa linii PKP, którą wielu chce traktować jako alternatywne rozwiązanie dla "zakopianki", nie jest żadnym wyjściem z komunikacyjnego pata. - Szybkie połączenie z Krakowem, co planuje PKP po uruchomieniu linii w Piekiełku, wiąże się też z budową drugiej nitki torowiska, prostowaniem łuków. To będzie jeszcze większa ingerencja w teren, a poza tym nikt nie przesiądzie się z samochodu do pociągu. Kolej jest tylko uzupełnieniem komunikacji drogowej, nie jej alternatywą - podsumowują w magistracie.
(RAV)
Źródło: Dziennik Polski - www.dziennik.krakow.pl - 2007/11/22

