Zakopane — portal z-ne.pl

Czy niesie wszystkim radość, miłość i pokój?

17.12.2007

Czy niesie wszystkim radość, miłość i pokój?

Wczoraj tradycyjnie na przejściu granicznym w Łysej Polanie słowaccy skauci przekazali je polskim harcerzom. Stąd jeszcze wczoraj dotarło do tatrzańskich schronisk, potem do Krakowa, a spod Wawelu ruszy w całą Polskę do instytucji, szpitali, kościołów, parlamentu, aby przed Bożym Narodzeniem mogło zabłysnąć w każdym polskim mieście. Trafi też do naszych sąsiadów, Litwinów.

– Dla nas Betlejemskie Światełko Pokoju niesie miłość i pokój, a przede wszystkim niesie nadzieję na to, że ten pokój będzie – mówi Małgorzata Sinica, harcmistrz, naczelnik Związku Harcerstwa Polskiego.

– W tym roku, co jest pewnym nowum, światełko trafi nawet do Australii. Tam w przyszłym roku odbędzie się przecież Światowy Dzień Młodzieży z udziałem Ojca Świętego – mówi ksiądz Jan Ujma, kapelan Związku Harcerstwa Polskiego. – Ale najpiękniejsze jest to, że potrafimy pomimo różnic wynikających z przynależności do różnych religii, być ze sobą razem i nieść takie wartości, jak miłość i pokój...

W tym roku wyjątkowo dużo harcerzy przybyło na przejście w Łysej Polanie, by uczestniczyć w przekazaniu światełka. Więcej zjawiło się też słowackich skautów. W latach poprzednich była to kilkuosobowa delegacja. Wczoraj skautów było ponad 160.

Razem z harcerzami i skautami przybyli też fotoreporterzy, dziennikarze. Okazało się, że światełko doczekało się nawet swojego biura prasowego z Warszawy.

– Ale bałagan! Co tu się w ogóle dzieje! – mówi Łukasz, fotoreporter. – Dawniej, jak pamiętam, światełko odbierali harcerze tutejsi, z Głodówki i był porządek. A przede wszystkim zachowany był ten specyficzny nastrój, jaki moim zdaniem powinien towarzyszyć przekazaniu ognia z Betlejem: uroczysty nastrój, spokój, podkreślany jeszcze przez tatrzańską ciszę. A dziś, proszę popatrzeć! Wszyscy się pchają, żeby zrobić zdjęcie: wzajemne przepychanki, szarpanina, padają nieprzyjemne słowa... Czy tak ma wyglądać przekazanie Betlejemskiego Światełka Pokoju?

Szczególnie zszokowani byli ci, którzy od lat przyjeżdżają na przejście w Łysej Polanie.

Dotychczas była to bardzo kameralna uroczystość, o charakterze raczej lokalnym. Jednak już w ubiegłym roku sytuacja się zmieniła. Tłum ludzi, ogólny zamęt. W tym roku było jeszcze gorzej. Jeden z harcerzy, jak się potem okazało, przedstawiciel biura prasowego organizatorów, zrobił awanturę jednemu z lokalnych dziennikarzy i szarpiąc go za rękaw, próbował wypchnąć z tłumu fotoreporterów, bo ten był przed nim i zasłaniał mu właśnie światełko...

– Bo my jesteśmy z Warszawy! – usłyszał w odpowiedzi napadnięty dziennikarz, gdy próbował zwrócić uwagę przedstawicielowi biura prasowego, że tak raczej harcerze nie postępują.

Od organizatorów zaś usłyszeliśmy, że... jest to nowa jakość światełka!

– Komercjalizacja! To jest ta nowa jakość! – podkreśla jeden z zakopiańskich dziennikarzy. – Od prawie dziesięciu lat jestem tu na przejściu granicznym i nie pamiętam takiego tłumu i bałaganu. Tu pochodnie, tu scena, tu z głośników płynie kolęda... Po co to? Tak jakby nie wystarczyło, jak dawniej, kilku harcerzy i wspaniała sceneria tatrzańskich szczytów. Niedługo zrobią z tego show w amerykańskim stylu!

Halina Kraczyńska, Przemysław Bolechowski

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/12/17