Zakopane — portal z-ne.pl

Schengen jednym pomoże, drugim zaszkodzi

23.12.2007

Schengen jednym pomoże, drugim zaszkodzi

Właściciele sklepów odzieżowych w miastach i miasteczkach zachodniej Polski liczą na wzrost przychodów. Niemcy, zwabieni brakiem kolejek na granicy, ruszą na zakupy. Zawsze chętnie kupowali polskie ubrania, więc handlowcy przewidują, że obroty sklepów przy granicy wzrosną nawet 60-70 proc. w najbliższych miesiącach.

Ale nie tylko branża odzieżowa będzie świętować tłuste lata. Biznesmeni z Poznania czy Wrocławia, którzy handlują z Niemcami, cieszą się, że dzięki otwarciu granicy szybciej dowiozą towar do swych kontrahentów i będą mogli realizować więcej zamówień.

Ekonomiści wskazują, że na Schengen skorzystają przede wszystkim te firmy, których działalność polega na szybkim dostarczeniu towaru.

W latach 90. pewien azjatycki koncern motoryzacyjny wycofał się z polskiego rynku, bo trzeba było dowozić towar z magazynów niemieckich do fabryki w Polsce. Teraz takie przeszkody znikają wraz z kolejkami.

Inaczej będzie na wschodzie. Do sklepów w Białymstoku, Lublinie czy Rzeszowie przestaną przyjeżdżać Białorusini, Ukraińcy i Rosjanie, którzy na wizę, dotąd bezpłatną, będą musieli wydać od 35 do 60 euro. Nic dziwnego - dla Białorusina 60 euro to pół miesięcznej pensji. W ostatnich tygodniach Białorusini brali nawet urlopy, by zdążyć z zakupami przed naszym wejściem do Schengen. Przed hipermarketami stały kilometrowe sznury samochodów zza wschodniej granicy.

- Spodziewamy się spadku obrotów o kilka, kilkanaście procent - mówi Stanisław Łuniewski, który handluje na bazarze w Białymstoku. Martwi się, bo Białorusini i Rosjanie robili ogromne zakupy. Bywało, że dziennie zostawiali na jego straganie kilkaset złotych.

To nie koniec kłopotów z powodu uszczelnienia wschodniej granicy. Brak naszych wschodnich sąsiadów może boleśnie odczuć rynek budowlany. Szacuje się, że w Polsce pracuje nielegalnie nawet pół miliona Ukraińców. Wielu z nich buduje nasze bloki i domy, bo polscy fachowcy wyjechali. Właściciele małych firm budowlanych obawiają się, że niektóre budowy staną.

- Dla nas to byłby już koniec, bo nie dość, że brakuje Polaków, to jeszcze zabraknie Ukraińców - mówi Jerzy Waszczyński, szef firmy budowlanej.

Tomasz Ł. Rożek

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/12/21