Kumoterska gońba została odwołana
10.01.2008
Organizatorzy wycofali się z zawodów z powodu wypadku, do jakiego doszło dwa lata temu pod Giewontem.
Kumoterska Gońba, czyli cykl góralskich wyścigów konnych na śniegu, rokrocznie od kilkunastu lat organizowana jest zimą na Podhalu. Składają się na nią mistrzostwa w skiringu, ski-skiringu i wyścigu kumoterek. Zawody rozgrywane są co tydzień w innej miejscowości.
Stanisław Ślimak, wójt gminy Szaflary, decyzję odwołania gońby podjął wspólnie z Radą Sołecką, miejscowym oddziałem Związku Podhalan i Klubem Sportowym jeszcze w grudniu ubiegłego roku. Spowodowane to było wydarzeniami, jakie miały miejsce dwa lata temu w Zakopanem, w których uczestniczył mieszkaniec gminy Szaflary.
Koń Stanisława Klusia ze Skrzypnego, który wówczas brał udział w imprezie, staranował turystkę z Łodzi. Stan kobiety był bardzo poważny. Miała złamany obojczyk, nadgarstek i uraz głowy.
Po wypadku doszło do procesu karnego, w którym to Kluś został uznany winnym spowodowania wypadku. Po procesie karnym okazało się, że Stanisław Kluś będzie musiał stawić się jeszcze w sądzie nie jeden raz. Poszkodowana mieszkanka Łodzi oddała bowiem sprawę wypadku do sądu cywilnego. Domaga się teraz od Klusia 300 tysięcy złotych odszkodowania.
Jak mówi Stanisław Ślimak, wójt Szaflar, podczas zakopiańskiej edycji nie zgłoszono wypadku, a Kluś dobrowolnie przyjął na siebie winę. Do dzisiaj ponosi konsekwencje swojej decyzji.
– Decyzję odwołania w tym roku Kumoterskiej Gońby podjęliśmy na znak solidarności ze Stanisławem Klusiem. Chociaż nie ukrywam, że szczerze naprawdę współczujemy poszkodowanej. Mam świadomość, że taka impreza wymaga dobrego zabezpieczenia.
Równocześnie wójt zapowiada, że zmieni swoją decyzję dopiero po wyroku sądu, który może wreszcie jasno określi, jaki warunki musi spełnić organizator, aby impreza była w pełni zabezpieczona.
Z imprezy zrezygnowali także organizatorzy w Zakopanem, gdzie miał miejsce wypadek. – Chociaż do imprezy mam wielki sentyment, cały czas myślę o tym wydarzeniu sprzed dwóch lat – mówi Henryk Krzeptowski Bohac, prezes zakopiańskiego oddziału Związku Podhalan. – My również postanowiliśmy poczekać na rozwiązanie całej sprawy przed sądem. Trzeba jednak zaznaczyć, że niebezpieczne sytuacje przy tego typu imprezach zdarzają się. Tego się nie da uniknąć.
Impreza rok rocznie gromadzi wielkie tłumy turystów. Czasami zdarza się, że niektórzy z widzów podchodzą zbyt blisko.
– Za młode te konie biorą, płochliwe to potem! Mało wiele jaki krzyk, i już się płoszy! – tłumaczą koniarze.
Szaflary i Zakopane to jedyne z podhalańskich miejscowości, które w tym roku wycofały się z organizowania imprezy. W Kościelisku, Bukowinie Tatrzańskiej, Poroninie, Ludźmierzu, Białym Dunajcu czy w Rabce kumoterki tradycyjnie się odbędą.
Józef Słowik
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/01/09

