Głowy bolą, skoki niepewne, bo wieje halny
17.01.2008
Szczególnie źle mogą czuć się osoby z dolegliwościami sercowymi i alergicznymi. Synoptycy przewidują, że wiatr jutro ucichnie, ale wkrótce czeka nas kolejny. A póki co, silny wicher utrudnia życie narciarzom i turystom.
Halny po raz kolejny w tym roku pojawił się na Podhalu wczoraj wieczorem. Na początku rozprawił się ze straganami pod Gubałówką. Porywał towar i rozrzucał go po całym Zakopanem.
– Sąsiadowi porwało kurtki aż w okolice budowlanki! – opowiada Anna Giewont ze straganu spod Gubałówki. – Innym wywiewało towar aż na cmentarz. Wiało, że aż strach! Ale co się dziwić: w Ameryce wiatr porywa samochody i dachy od domów, a u nas na szczęście tylko kurtki wywiewa.
Mocne podmuchy utrudniały też jazdę narciarzom. Halny część wyciągów po prostu unieruchomił, a na innych trasach popychał narciarzy często nie w tym kierunku, w którym chcieliby.
– Przyjechaliśmy pojeździć na Polanie Szymoszkowej – opowiada pan Andrzej z Gliwic. – Ale okazało się, że ani na dużej, ani na małej trasie krzesełka nie działają. Nie wiem, czy dlatego, że za mocno wiało, czy też nie było chętnych. W każdym razie zamiast nart pozostały nam spacery po Krupówkach.
Synoptycy, niestety, nie mają dobrych wiadomości: co prawda obecny halny jutro powinien ucichnąć, ale wkrótce czeka nas kolejny. – To już trzeci halny i siódmy dzień od początku roku, kiedy tak mocno wieje – opowiada Michał Furmanek, kierownik IMGW na Równi Krupowej. – A tego typu zjawiska przyrody oddziałują na ludzi. Niektórzy czują się już zmęczeni.
– Od rana boli mnie głowa – narzeka Maria Tylkowa. – A ludzie jacy zrobili się nieznośni! Są zdenerwowani i o wszystko mają pretensje.
Halny wywiał prawie cały śnieg z Zakopanego i przyniósł ocieplenie. A co z prawdziwą zimą? Michał Furmanek twierdzi, że szczęście dopisze Warszawie. Śnieg i mróz pojawią się, kiedy ferie będą mieli mieszkańcy stolicy. Do końca stycznia będzie ciepło i co jakiś czas będzie mocno wiać. A to oznacza kłopoty dla narciarzy. I dla organizatorów Pucharu Świata w Zakopanem.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/01/17

