Górale z coraz większą trwogą patrzą w niebo
21.01.2008
Dramaturgii sytuacji dodaje fakt, że wiele z wyciągów zostało wybudowanych za pieniądze z kredytów bankowych. Górale z niedowierzaniem patrzą na kolejne opady deszczu.
Czyżby drugi rok posuchy w interesie – pytają z trwogą? Jeżeli więc tylko w nocy temperatura spada poniżej dwóch stopni, zaraz włączają armatki zaśnieżające. Każdy bowiem dzień przestoju oznacza dla całego Podhala nawet kilkuset tysięczne straty.
Rozpoczął się pierwszy okres ferii. Zakopianka tradycyjnie zapchana, o miejsca w pensjonatach ciężko, na zakopiańskich Krupówkach tłoczno. Ale wyciągi narciarskie nie pękają w szwach, chociaż wszystkie cały czas funkcjonują. Wszystko wskazuje na to, że turyści, którzy zjechali teraz na zimowy wypoczynek, nie poszaleją na stokach. Halny, który wiał średnio co dwa dni, zrobił swoje – śnieg znikał w oczach. Teraz średnia pokrywa białego puchu na trasach sięga od 30 do 70 centymetrów. Na ile jej starczy przy takiej pogodzie, która raczej przypomina wiosenną aurę niż tę ze stycznia? Jeżeli nadal taka pogoda będzie się utrzymywać, to góra dwa tygodnie wytrzymamy! – odpowiadają właściciele kompleksów i wyciągów narciarskich z Podhala.
Górale jednak mimo wszystko nie tracą optymizmu i wierzą, że jeśli śnieg już nie spadnie, to będzie chociaż przymrozek, który pozwoli na sztuczne zaśnieżanie narciarskich tras.
– Według mnie śniegu powinno u nas starczyć na co najmniej tydzień – mówi Stanisław Gut Mostowy, współwłaściciel wyciągu w Witowie.
– Żeby można było śnieżyć, potrzeba co najmniej minus 2 stopni, ale najlepszy śnieg do jeżdżenia jest przy minus 5 stopniach. Dobrze, że w tym roku chociaż na święta było oziębienie. Niestety, obecnie nie ma co mówić o oblężeniu przy wyciągach, bo, jak to się określa, nie ma atmosfery narciarskiej. Tutaj na trasie śnieg, a z boku trawa... Poza tym zakopiańczycy w ogóle nie jeżdżą na nartach. Jedynie przyjezdni – dodaje.
Na terenie Podhala działa obecnie około 100 wyciągów narciarskich. Tylko na ten sezon powstały kolejne, m.in. w Krościenku, Czarnej Górze i Jurgowie. Warte kilkadziesiąt milionów inwestycje muszą się jednak jak najszybciej zwrócić.
– Jo myślem, ze zimy juz nie bedzie – mówi Kazimierz Furczoń, baca z Leśnicy Gronia. – Nie ma co licyć, bo porządnie juz nie przymrozi. Na pewno mrozów takich nie będzie, jak były na święta. W tom roku ta zima za wcześnie przysła, bo zaceno juz kurzyć w październiku.
A górale, jak nikt inny, wiedzą co mówią, gdy przepowiadają pogodę. Potwierdzają prawdziwość ich przepowiedni synoptycy.
– Do jutra mają wystąpić pod Tatrami przelotne opady deszczu, wiatr będzie umiarkowany, ale okresami dość silny – poinformował nas dyżurny synoptyk ze Stacji Meteorologicznej na Kasprowym Wierchu. Jak wynika ze strony internetowej Meteoinfo, temperatury zaczną spadać dopiero od północy w najbliższy wtorek. Połączone to będzie, niestety, z opadami deszczu.
Właściciele wyciągów twierdzą, że zima może okazać się po raz kolejny złośliwa i przyjdzie, ale już po czasie. A raty kredytów, niestety, przychodzą zawsze na czas...
Józef Słowik
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/01/21

